Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Kuriozalna sytuacja podczas meczu Manchesteru City z Tottenhamem. Piłkarz nie wiedział, że jego klub awansował

Podczas meczu Manchesteru City z Tottenhamem doszło do kuriozalnej sytuacji. Moussa Sissoko był tak wściekły po golu Raheema Sterlinga w doliczonym czasie gry, że ruszył do szatni i nie wiedział, że sędzia anulował bramkę po interwencji VAR. Po meczu Francuz był przekonany, że Tottenham odpadł z Ligi Mistrzów.
Zobacz wideo

Był doliczony czas gry drugiej połowy, kiedy Raheem Sterling wykorzystał podanie Sergio Aguero i pokonał Hugo Llorisa w rewanżowym meczu ćwierćfinału Ligi Mistrzów pomiędzy Manchesterem City i Tottenhamem. Zespół Pepa Guardioli cieszył się z awansu, miał dwubramkowe prowadzenie, ale tylko przez chwilę. Trafienie Sterlinga na 5:3 zostało anulowane po interwencji systemu VAR, ponieważ Sergio Aguero, który w tej sytuacji podawał Anglikowi, był na spalonym. Kibice, trenerzy i piłkarze Tottenhamu odetchnęli z ulgą, ale nie wszyscy. 

Moussa Sissoko, który opuścił wcześniej murawę z powodu kontuzji, był tak wściekły po golu Raheema Sterlinga, że wstał z ławki rezerwowych, ruszył do szatni i nie wiedział, że sędzia anulował bramkę. Po meczu był przekonany, że Tottenham odpadł z Ligi Mistrzów.

- Byłem zupełnie sam, nikt mi nie towarzyszył. Nie było żadnego telewizora, nie widziałem niczego. W moim przeświadczeniu zostaliśmy wyeliminowani. Wtedy jeden z członków sztabu trenerskiego wpadł do szatni i powiedział mi: "To niewiarygodne, dokonaliśmy tego! Zapytałem: "Jak to dokonaliśmy tego?" I wtedy wytłumaczył mi, że gol Sterlinga nie został uznany. Założyłem więc koszulkę, zapomniałem o kontuzji i pobiegłem świętować z resztą drużyny. To było niesamowite, emocjonalny szok - przyznał Sissoko cytowany przez "The Mirror".

Tottenham przegrał w Manchesterze 3:4, ale awansował do półfinału dzięki zwycięstwu w pierwszym meczu (1:0). W półfinale Ligi Mistrzów zespół Mauricio Pochettino zagra z Ajaksem Amsterdam.