Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga Mistrzów. Barcelona - Olympique Lyon. Mnóstwo pracy Szymona Marciniaka. Świetne recenzje po meczu

Starcie Barcelony z Lyonem do kontrowersyjnych nie należało, ale duża w tym zasługa sędziego Szymona Marciniaka, który odpowiednio tonował zachowania zawodników dwóch drużyn. Na Camp Nou trochę się działo: był karny, 29 fauli i długo sprawdzana bramka dla gości. Po meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów do polskich sędziów zastrzeżeń jednak nie było.
Zobacz wideo

Nie często zdarza się by po murawie Camp Nou biegało czterech Polaków. W środę była ku temu okazja bo, Barcelona grała z Lyonem w 1/8 finału Ligi Mistrzów, a do sędziowania tych zawodów zostali wyznaczeni biało-czerwoni. Szymonowi Marciniakowi na liniach pomagali Paweł Sokolnicki i Tomasz Listkiewicz. Technicznym był Tomasz Musiał. Na wozie VAR wspierał ich Paweł Raczkowski i asystujący mu Paweł Gil. Ani Hiszpanie, ani Francuzi do ich pracy zastrzeżeń mieć nie powinni.

Marciniak już niegdyś prowadził spotkanie Barcelonie. W fazie grupowej pracował podczas jej starcia z Interem w Mediolanie. Na Camp Nou jednak debiutował. Raczej udanie.

Pilnował karnego

Na początku spotkania polscy sędziowie mieli mało pracy. Kibice uważniej popatrzyli w kierunku Marciniaka dopiero w 16. minucie. W polu karnym padł wtedy Luis Suarez. Wślizgiem piłkę chciał wybić mu Jason Denayer, ale trafił w nogi Urugwajczyka. Polski arbiter nie miał wątpliwości. Wskazał na 11. metr. Sytuację szybko przejrzeli jeszcze na powtórkach arbitrzy VAR, ale ich ocena była taka sama.

Warto było też zwrócić uwagę jak skutecznie Marciniak pilnował zawodników wbiegających w pole karne podczas strzału Lionela Messiego. Nim Argentyńczyk ustawił sobie piłkę od razu zrobił obchód wzdłuż linii 18. metra i zaznaczył, że będzie monitorował sytuację. Podziałało, bo przy karnym ciężko było się dopatrzeć jakiś nieprawidłowości.

Marciniak szybko zareagował też w 22. minucie po faulu na bramkarzu Lyonu. Po tym jak podbiegł do Anthony’ego Lopesa od razu wezwał na boisko lekarzy. Interwencja rzeczywiście była potrzebna, bo golkiper nie bardzo kontaktował. Zresztą po kilkunastu minutach i próbie dalszej gry ostatecznie opuścił bramkę.

Długo VARowany gol

Kontrowersji nie było przy drugiej bramce Barcelony. Marciniak nieco czujniej reagował natomiast na faule, bo gra się zaostrzyła. W pierwszej połowie arbiter odgwizdał 17 fauli i pokazał dwie żółte kartki jedną dla Fernando Marcala drugą dla Moussy Dembele za niebezpieczne wejście w rywala.

Przed drugą połową Marciniak długo rozmawiał z zawodnikami Olympique w tunelu, ale wyglądało to raczej na życzliwe, czy też tłumaczące pewne rzeczy rozmowy. Chwilę trwała natomiast analiza bramki dla Lyonu strzelonej po dośrodkowaniu w 57. minucie meczu. Polski duet przed ekranami wnikliwie sprawdzał spalonego, choć w akcji można było rozważać też faul zawodnika gości na obrońcy Barcelony. Gospodarze jednak właściwie nie protestowali. Marciniak po chwili wytłumaczył zawodnikom, że weryfikowany jest offside. Bramkę uznano, co oznaczało podkręcenie tempa spotkania, bo Lyonowi do awansu brakowało już tylko jednego gola. Przynajmniej przez kilkanaście minut.

„Blaugrana” odpowiedziała jednak trzema trafieniami w ostatnich kilkunastu minutach meczu. Do goli też nie było zastrzeżeń, o co zadbał strzelający lub asystujący Lionel Messi do spóły z Pique i Dembele. Zawodnicy gospodarzy kończyli zawody z jedną żółtą kartką, gości z dwoma. Marciniak z 29 odgwizdanymi faulami i poczuciem kontroli sytuacji na boisku.  

Mecz 1/8 finału na Camp Nou był czwartym występem naszego arbitra w Lidze Mistrzów w tym sezonie. Wcześniej biegał po boisku z gwizdkiem w pojedynkach: Crvena Zvezda – SSC Napoli (0:0), Inter – Barcelona (1:1) oraz PSG – Liverpool (2:1). Nad Wisłę polscy arbitrzy powinni wracać z uśmiechem i nadzieją na to, że w kolejnych fazach, też usłyszą na żywo hymn Ligi Mistrzów.