Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga Mistrzów. CSKA Moskwa - Real Madryt. Tak źle nie było w Realu Madryt od dwunastu lat

Real Madryt stracił punkty po raz piąty w tym sezonie i nie jest już liderem tabeli grupy G Ligi Mistrzów. Największy problem dotyczy skuteczności, więc kibice coraz częściej tęsknią za Cristiano Ronaldo.

Od dwunastu lat Real Madryt nie zmagał się z takim kryzysem w ofensywie. „Marca” już na okładce wylicza, że „Królewscy” nie zdobyli bramki od 5 godzin i 19 minut. „AS” podaje kolejne liczby: 69 proc. posiadania piłki, 26 strzałów, 589 podań i trzy słupki w meczu z CSKA. „Marca” dopowiada: - To jałowa dominacja i tępy atak polegający bardziej na waleniu głową w mur niż dokładności. Katalońskie dzienniki korzystają i też uderzają w Real: „Poniżej zera” – to tytuł „Mundo Deportivo”, „Sport” pisze o obnażeniu kryzysu.

>> Liga Mistrzów. Tottenham - FC Barcelona. Kryzys zacznie się dopiero w Londynie? Trudny czas drużyny Ernesto Valverde

Real rozdawał w Moskwie prezenty

Mecz z CSKA był trzecim z rzędu, w którym Real Madryt nie strzelił gola. To, co dzieje się z klubem jest właściwie sytuacją historyczną, bo taka seria nie przytrafiła się nigdy, gdy w klubie był Cristiano Ronaldo. Jeszcze przed meczem w Moskwie, Julen Lopetegui zaklinał rzeczywistość przekonując, że gra zespołu zmieni się, gdy wybrzmi hymn Champions League. – To wyjątkowe rozgrywki, motywacja mojej ekipy jest w nich maksymalna. Naszym celem jest wielki mecz przy trudnościach, jakie mamy, ale także ze środkami, jakie mamy i wobec których jesteśmy pewni, że będą w stanie wypełnić cel – mówił na konferencji. Tymczasem muzyka przed meczem niczego nie zmieniła, a Real przegrał w tym sezonie w każdych możliwych okolicznościach: w La Liga, w Lidze Mistrzów, u siebie i na wyjeździe.

Zamiast wielkiego meczu, który obiecywał Lopetegui, była wielka wpadka i to już w drugiej minucie. Kroos podał tak, jak nie podaje nigdy. Niemiec, swoimi cechami boiskowymi wpisuje się w stereotyp obywateli tego kraju – jest solidny, odpowiedzialny, dokładny i od lat organizuje grę drużyny. Tymczasem na Łużnikach zaliczył asystę przy trafieniu rywali, bo kuriozalnie podał do Nikoli Vlasicia. Ten wykorzystał jeszcze błąd Varane’a i pokonał Navasa. Hiszpanie żartują, że francuski obrońca zamiast skupić się na meczu, wspominał wygrany na tym samym stadionie finał mundialu.

>> Napoli - Liverpool. Pora, by Piotr Zieliński zamienił się w "bello di notte". Jak Zbigniew Boniek

Kibice wolą Mariano od Benzemy

Real jest w ostatnich meczach bardzo delikatny, mało zdecydowany. Jeśli ktoś zamyka przed nim drzwi do swojego pola karnego, zaczyna uprzejmie pukać i prosić o wpuszczenie. Atletico, Sevilla i CSKA nie ustąpiły, więc „Królewscy” mimo długiego posiadania piłki, setek wymienionych podań zostali z niczym. Realowi brakuje kogoś, kto kopnie w te drzwi i wejdzie do pomieszczenia razem z nimi. Kibice szukają nadziei w Mariano, który w ankiecie „Marci” deklasuje Karima Benzemę. Dziennik zapytał swoich czytelników który z napastników powinien być pierwszym wyborem Lopeteguiego: 83 proc. ankietowanych wskazało właśnie na Mariano. Trener Realu broni swoich piłkarzy i tak diagnozuje przyczyny porażki: - Zabrakło nam szczęścia, żeby zdobyć bramki z wielu stworzonych sytuacji. Chcielibyśmy mieć tego farta, bo mieliśmy chyba z cztery słupki i wiele okazji. Gdy nie wykorzystujesz tylu sytuacji, to ciężko jest wygrać mecz – mówił Lopetegui.

We wtorek obaj napastnicy mieli pecha, bo obijali słupki bramki Akifiejewa, ale problemy Realu nie kończą się na nieskutecznym napastniku. Na Łużnikach zmęczony wydawał się Ceballos, Asensio wciąż nie potrafił wziąć na siebie odpowiedzialności za zespół i w dziewięciu meczach zdobył tylko jedną bramkę. Modrić zaczął mecz z CSKA na ławce rezerwowych, a po wejściu na boisko nie był w stanie ożywić gry zespołu. Kłopoty są też na skrzydłach, bo Vazquez wyraźnie stracił pewność siebie, jaką zaszczepił w nim Zidane, a boczni obrońcy – Odriozola i Reguilon zazwyczaj dośrodkowywali niedokładnie. Na domiar złego kolejną kontuzję złapał Carvajal i nie wiadomo czy w czwartek dostanie od Luisa Enrique powołanie do reprezentacji.

>> Real Madryt znowu zawiódł. Julen Lopetegui komentuje

Ile go trzeba cenić, ten tylko się dowie, kto go stracił

Dziennikarze w Hiszpanii zastanawiają się, kiedy to wszystko zaczęło się psuć. Na myśl przychodzi im moment, w którym na operację wyrostka robaczkowego zdecydował się Isco. To pewien paradoks, bo na początku sezonu często był krytykowany i doceniono go dopiero teraz, gdy jest nieobecny. Z Isco w składzie Real nie przegrywał i to on naruszył golem Romę w pierwszym meczu Ligi Mistrzów. Zanim jednak idealnie uderzył z rzutu wolnego, „Królewscy” bili głową w mur podobnie jak w spotkaniu z CSKA. Hugo Cerezo, dziennikarz „Marci” kończy stwierdzeniem, że wyrostek Isco najbardziej boli Lopeteguiego.

Inna koncepcja jest bardziej oczywista i skupia się na odejściu Cristiano Ronaldo do Juventusu. Dotychczas o jego stracie mówiło się niewiele, bo pierwszymi meczami w sezonie Benzema, Bale i Asensio przekonali kibiców, że wspólnie mogą zastąpić Portugalczyka. Kryzys w jakim znalazła się drużyna pokazuje, że pierwsze wrażenie było błędne, a tęsknota za Ronaldo jest nieunikniona. „Marca” w drugim pytaniu do kibiców „Królewskich” porusza właśnie tę kwestię. Wynik jest łatwy do przewidzenia – do tęsknoty za Cristiano przyznaje się 75 proc. ankietowanych.