Był doliczony czas gry drugiej połowy, kiedy indywidualną akcję w polu karnym PSG przeprowadził Roberto Firmino. Brazylijski napastnik, mimo asysty trzech rywali, zdołał oddać mocny, płaski strzał, którym pokonał Alphonse'a Areolę i zapewnił Liverpoolowi trzy punkty w meczu otwarcia Ligi Mistrzów.
PSG, które w lidze francuskiej bezlitośnie obija kolejnych przeciwników, znów rozczarowało w europejskiej konfrontacji na najwyższym poziomie. Chociaż w paryski klub wydaje setki milionów euro na kolejne gwiazdy, w ataku straszą Neymar, Edinson Cavani i Kylian Mbappe, to jego szanse na zdobycie upragnionej Ligi Mistrzów znów należy ocenić jako wątpliwe.
Odkąd w maju 2011 roku właścicielem PSG zostało Qatar Sports Investments, a jego prezesem Nasser Al-Khelaifi, celem paryżan jest zdobycie Ligi Mistrzów. Przez lata klub wydał na transfery już ponad miliard euro, ale do trofeum nawet się nie zbliżył. Co więcej, PSG notorycznie zawodzi w najważniejszych spotkaniach.
W ostatnich sześciu sezonach mistrzowie Francji bez problemów wychodzili z grupy, by w fazie pucharowej zachodzić najdalej do ćwierćfinału. W nim PSG nie grało jednak od wiosny 2016 roku. W dwóch poprzednich sezonach drużyna prowadzona przez Unaia Emery'ego odpadała już w 1/8 finału. Najpierw w nieprawdopodobnych okolicznościach wyeliminowała ją Barcelona, w poprzednich rozgrywkach bez problemu zrobił to Real Madryt.
PSG w Lidze Mistrzów pokonuje co najwyżej europejskich średniaków, a w rywalizacji z zespołami topowymi nie jest w stanie zrobić kroku naprzód. W ostatnich latach paryżan z LM trzykrotnie eliminowała Barcelona, po razie zrobiły to też Real, Manchester City i Chelsea. To londyńczycy są też jedyną silną europejską marką, którą PSG było w stanie ograć w fazie pucharowej.
Mistrzowie Francji nie notują też spektakularnych wyników w meczach na szczycie fazy grupowej. Chociaż PSG potrafiło pokonać w niej Barcelonę (3:2) czy Bayern (3:0), to częściej przegrywają spotkania, tak jak rewanż z mistrzami Niemiec (1:3) czy we wtorek na Anfield z Liverpoolem.
Chociaż w spotkaniu z finalistą poprzedniej edycji LM PSG punkt straciło dopiero w doliczonym czasie gry, to na porażkę zasłużyło w pełni. Po 36 minutach mistrzowie Francji przegrywali 0:2, a bramkę kontaktową zdobyli wtedy, gdy wydawało się, że to gospodarze strzelą kolejnego gola i podwyższą prowadzenie.
Co więcej, bramka Thomasa Meuniera nie powinna zostać w ogóle uznana, gdyż biorący udział w akcji Cavani, chwilę wcześniej znajdował się na wyraźnym spalonym.
O ile słabszą postawę PSG w pierwszej połowie można jeszcze zrozumieć z uwagi na znakomitą postawę Liverpoolu, o tyle słabość paryżan po przerwie jest trudna do wytłumaczenia. Mający korzystny wynik gospodarze postawili przede wszystkim na kontrolowanie spotkania, co nie spotkało się ze zdecydowaną reakcją francuskiej drużyny.
W drugiej połowie PSG oddało tylko jeden (!) celny strzał na bramkę Alissona Beckera. Było to jednak uderzenie Mbappe, które dało zespołowi Tuchela wyrównanie w 83. minucie.
Chociaż 19-latek strzelił gola na Anfield Road, to podobnie jak Neymar, który to trafienie wypracował, w meczu przeciwko Liverpoolowi rozczarował. Dwie gwiazdy PSG pozostały w cieniu rywali, przegrywając pojedynki albo w środku pola z Jordanem Hendersonem, Georginio Wijnaldumem i Jamesem Milnerem, albo z bocznymi obrońcami, czyli Andym Robertsonem i Trentem Alexandrem-Arnoldem.
Kiepską postawę duetu Neymar-Mbappe najlepiej obrazują ich statystyki z tego spotkania.
Co ciekawe, zdecydowanie lepsze spotkanie od gwiazd PSG zagrał rezerwowy Liverpoolu - Daniel Sturridge. Rezerwowy, który we wtorek wyszedł w pierwszym składzie kosztem dochodzącego do siebie po urazie oka Roberto Firmino. Anglik zdobył pierwszą bramkę w spotkaniu, a później mógł jeszcze dołożyć co najmniej dwa gole. Zdaniem portalu Whoscored.com, 29-letni napastnik był najlepszym piłkarzem starcia Liverpoolu z PSG.
Porażka na Anfield Road sprawia, że PSG już na starcie rozgrywek znalazło się w średniej sytuacji. Chociaż o domową wygraną z Crveną Zvezdą (3 października), jak i o wyjście z grupy raczej nie należy się obawiać, tak o pierwsze miejsce w niej będzie już trudno.
To z kolei sprawia, że zespół Tuchela zwiększa prawdopodobieństwo ponownego wylosowania któregoś z europejskich potentatów już w 1/8 finału LM. Po tym, co PSG zaprezentowało we wtorek na Anfield Road trudno przypuszczać, by paryżanie w tym roku byli w stanie zrobić krok naprzód i wreszcie dostać się do ścisłego grona walczącego o końcowy triumf w rozgrywkach.
Liga Mistrzów. Piotr Zieliński sfrustrowany i zły po wpadce Napoli
Liga Mistrzów. Schalke - FC Porto. Iker Casillas pobił wyjątkowy rekord