Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga Mistrzów. Liverpool - Roma 7:6, Real - Bayern 4:3, czyli najlepsze półfinały w historii

Hokejowe wyniki w półfinałach Ligi Mistrzów to coś, czego jeszcze nie było. Piłkarze Liverpoolu, Romy, Realu i Bayernu w walce o finał strzelali średnio aż pięć goli na mecz. Strzelecki rekord tej fazy poprawili o sześć trafień. Oni zrobili rozgrywkom idealną reklamę. Produkt jest luksusowy, ale nie idealny, bo za dużo istotnych błędów popełniają sędziowie

Teraz pięć bramek na mecz, dwa lata temu pięć bramek we wszystkich meczach

Aż 20 bramek padło w czterech meczach półfinałowych trwającej edycji Ligi Mistrzów. To dale wspaniałą średnią pięciu goli na spotkanie. Bywały takie edycje, w których mniej więcej tyle bramek zdobywali wszyscy półfinaliści we wszystkich półfinałach.

Przypomnijmy sobie poprzedni sezon. W nim do finału awansowały Real i Juventus. Madrytczycy pokonali w półfinałowym dwumeczu swojego lokalnego rywala, Atletico, 4:2. „Stara Dama” wygrała z Monaco 4:1. Na liczbę goli narzekać nie mogliśmy, mimo że padło ich prawie dwa razy mniej niż teraz. Ale naprawdę mizernie w zestawieniu z 20 golami zdobytymi przez Liverpool, Romę, Real i Bayern wyglądają zdobycze półfinalistów sprzed dwóch lat. Wiosną 2016 roku w starciach Manchesteru City z Realem padł tylko jeden gol, dla „Królewskich”. Natomiast w rywalizacji Atletico – Bayern było 2:2, a cieszyli się Hiszpanie, ponieważ jedną z bramek zdobyli na wyjeździe.

Było 14, jest 20

W mającej ćwierć wieku historii Champions League nie było półfinałów, które wynikami przypominałyby te najświeższe. Pięć lat temu świat szykował się na finał Barcelona – Real, ale niespodziankę sprawiły kluby z Niemiec. Bayern zgniótł Barcę, wygrywając w dwumeczu aż 7:0. Natomiast Borussia pokonała Real 4:1 (po czterech golach Roberta Lewandowskiego) i przegrała 0:2, co w sumie dało jej zwycięstwo 4:3. Czternaście bramek w tamtych półfinałach było wyrównaniem najlepszego wyniku w historii. Wcześniej tyle goli padło w walce o pamiętny finał na Camp Nou z sezonu 1998/1999. Zanim Manchester United pokonał Bayern 2:1 po golach w doliczonym czasie gry, w półfinałach Anglicy wygrali dwumecz z Juventusem 4:3, a Niemcy w takim samym stosunku pokonali Dynamo Kijów.

Festiwal goli nie powtórzenia. A błędów?

Pobicie strzeleckiego rekordu półfinałów zawdzięczamy przede wszystkim szalonej parze Liverpool – Roma. W ich dwóch konfrontacjach padło przecież 13 goli. Liverpool gra – jak mawia prowadzący go Juergen Klopp – heavy metal, a Roma po sensacyjnym wyeliminowaniu Barcelony w ćwierćfinale zagrała otwarty, odważny futbol. Szkoda tylko, że i w tym dwumeczu, i w klasycznych starciach Realu z Bayernem sędziowie nie mieli możliwości skorzystania z systemu VAR. Bez niego popełnionych zostało tak wiele błędów, że trudno ocenić, jak wyglądałaby para finałowa, gdyby arbitrom pozwolono analizować powtórki spornych sytuacji i dopiero w oparciu o materiały wideo podejmować decyzje.

Tak ofensywne, piękne widowiska w meczach o tak dużą stawkę na pewno prędko się nie powtórzą. Niestety, tego samego nie powiemy o sędziowskich pomyłkach. UEFA wciąż broni się przed VAR-em i już wiadomo, że nie wprowadzi go również w przyszłym sezonie Ligi Mistrzów.