AS Roma wygrała na Stadio Olimpico z Liverpoolem 4:2. Bramki dla gospodarzy zdobyli dwie Radja Nainggolan (w tym jedna z rzutu karnego), Edin Dzeko oraz James Milner (samobój). Dla Anglików na listę strzelców wpisali się Sadio Mane oraz Georginio Wijnaldum. Taki wynik sprawił, że mimo wygranej Rzymian, to Liverpool zagra w finale Ligi Mistrzów w Kijowie, ze względu na rezultat pierwszej potyczki na Wyspach.
Po meczu trener gości, Juergen Klopp przyznał, że jego zespół miał dużo szczęścia. - Mieliśmy szczęście i dobrze o tym wiemy. Roma była silna. Staraliśmy się utrzymywać ich jak najdalej od naszej bramki, ponieważ widać było w nich dzikość i musieli zaryzykować. Na szczęście zdobyliśmy bramkę na 2:1. Dobrze to się dla nas skończyło - stwierdził Niemiec
Menadżer "The Reds" zauważył jednak, że nie wszystkie założenia taktyczne poszły zgodnie z planem. - Nie wykorzystywaliśmy odpowiednio możliwości kontrataku i tej przestrzeni, jaką wtedy dostaliśmy. Przez to przegraliśmy, mimo że dwukrotnie prowadziliśmy - zauważył Klopp
Dla 50-letniego szkoleniowca pojedynek finałowy z Realem, nie będzie pierwszym spotkaniem z tym zespołem w karierze. 5 lat temu jako trener Borussii Dortmund wygrał w dwumeczu z "Królewskimi", dzięki czterem bramkom Lewandowskiego i to niemiecki zespół awansował do finału Ligi Mistrzów, kosztem "Los Blancos". Wtedy Klopp powiedział, że czuje się niczym Robin Hood, który okrada wielki Real.
- Co mogę dzisiaj powiedzieć? Nie obchodzi mnie, kim jesteśmy w tym momencie. Wiem jednak, że w finale musimy zagrać lepiej niż dzisiaj. Dobrą informacją jest to, że potrafimy grać lepiej, niż dzisiaj - zakończył trener "The Reds"
Liverpool zagra w finale z Realem Madryt. Mecz odbędzie się na stadionie w Kijowie, 26 maja.