Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga Mistrzów. Cristiano Ronaldo: Minuty przed jedenastką ciągnęły się w nieskończoność

- Minuty przed jedenastką ciągnęły się w nieskończoność. Serce biło mi szybciej, ale musiałem się uspokoić, bo wiedziałem, że to będzie decydujący moment. Dzięki Bogu strzeliłem gola i gramy dalej - powiedział po spotkaniu z Juventusem Cristiano Ronaldo. Na pewno wpływ na to miało zachowanie Wojciecha Szczęsnego, który bardzo wolno wchodził na boisko.

Dwa gole Mario Mandżukicia i jedno trafienie Blaise'a Matuidiego sprawiły, że w środę wieczorem byliśmy o krok od niesamowitej sensacji w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Real Madryt, który w pierwszym meczu w Turynie wygrał 3:0, po 61 minutach rewanżu przegrywał 0:3 i był bardzo blisko odpadnięcia z rozgrywek.

Ratunek dla drużyny Zinedine'a Zidane'a przyszedł w ostatniej akcji meczu, kiedy Mehdi Benatia sfaulował w polu karnym Lucasa Vazqueza, a chwilę później rzut karny na bramkę zamienił Cristiano Ronaldo.

Z decyzją angielskiego sędziego - Michaela Olivera - długo pogodzić się nie mogli piłkarze Juventusu. Za naruszenie nietykalności arbitra i obrażanie go z boiska wyleciał Gianluigi Buffon. Na rzut karny wykonywany przez Ronaldo do bramki wszedł Wojciech Szczęsny, ale Polak bardzo wolno wchodził na boisko. Nie miał jednak szans przy uderzeniu Portugalczyka.

- Minuty przed jedenastką ciągnęły się w nieskończoność. Serce biło mi szybciej, ale musiałem się uspokoić, bo wiedziałem, że to będzie decydujący moment. Dzięki Bogu strzeliłem gola i gramy dalej - powiedział po spotkaniu Ronaldo.

I dodał: - Nie wiem czemu piłkarze Juventusu protestowali. Gdyby Vazquez nie był faulowany to na pewno oddałby strzał i zdobył bramkę. Został popchnięty od tyłu. Przez całe spotkanie Benatia i jego koledzy kopali i popychali nas, to była ich gra. Jednak to Madryt jest szczęśliwy i zagra w półfinale.

Losowanie par 1/2 finału w piątek o godz. 13. W półfinale, oprócz Realu, zagrają też Bayern Monachium, AS Roma i Liverpool.

Więcej o: