Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga Mistrzów. AS Roma - Barcelona. Zbigniew Boniek: Zaskoczyło mnie prowincjonalne zachowanie zawodników Barcelony

- Zaskoczyło mnie bardzo prowincjonalne zachowanie na boisku. Ich bramkarz, Marc-Andre ter Stegen, za każdym razem jak miał wybijać piłkę zachowywał się jak zawodnik wiejskiej drużyny, która prowadzi przez przypadek i musi ciągle opóźniać grę - powiedział Zbigniew Boniek w rozmowie ze Sport.pl o meczu Romy z Barceloną (3-0, 4-4 w dwumeczu).

Kacper Sosnowski: Mówił pan we włoskich mediach, że Roma się odbuduje, ale w 3-0 pan do końca nie wierzył.

Wszystkim znajomym mówiłem, że można wygrać 3-0. Barcelona to oczywiście fantastyczna marka, ale już w pierwszym meczu Roma nie zasługiwała na porażkę, a zwłaszcza na 1-4. "Miracolo", czyli ten cudtkwi w numerach. Po takim wyniku ciężko myśleć o awansie. To jest nieprawdopodobna rzecz. Natomiast jeżeli chodzi o grę, umiejętności, o to, jak obie drużyny grały, to Roma zasłużyła na awans.

Kluczowa była obrona. Porównał pan Kostasa Manolasa niemalże z Bogiem.

Myślę, że Eusebio Di Francesco zrobił rzecz niemal nieprawdopodobną. Roma przyzwyczaiła nas do gry w ustawieniu 4-4-2, ale trener doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że musi przejść na 3-5-2. Bo to daje możliwość wysokiego pressingu, znalezienia równowagi w środkowej strefie, gdzie Barcelona chciała utrzymywać się przy piłce. Roma zrobiła to w sposób fantastyczny. Manolas kierował drużyną z tyłu, razem z Federico Fazio i Juanem Jesusem. Manolas był najlepszy, cała Roma zagrała świetny mecz, zwłaszcza taktycznie.

Barcelona grała raczej słabo. Zaskoczyło mnie bardzo prowincjonalne zachowanie na boisku. Ich bramkarz, Marc-Andre ter Stegen, za każdym razem jak miał wybijać piłkę zachowywał się jak zawodnik wiejskiej drużyny, która prowadzi przez przypadek i musi ciągle opóźniać grę. Za to w 80. minucie latał za piłkami w lewo i prawo, żeby jak najszybciej zacząć grę. Nie pasowało mi to do Barcelony. Gdy w meczu ligowym słaba drużyna przyjedzie do lidera i prowadzi, to zawodnicy się kładą i łapią ich skurcze, itd. W przypadku Barcelony zdziwiło mnie to podejście.

Obrona Romy grała już na pograniczu czerwonych kartek. Sędzia nie zepsuł widowiska i pozwolił na męską grę, a ataki Barcelony były zatrzymywane przez trójkę środkowych obrońców.

Sędzia nie miał łatwego zadania i chyba popełnił kilka drobnych błędów, ale na ich temat nie ma co dyskutować. Czasami mógł popełnić kilka błędów, dać żółtą kartkę albo jej nie dać, ale wynik jest jaki jest.

Jest jeszcze ofensywa Romy. Edin Dżeko strzelił bardzo ważnego gola w pierwszym meczu i szybko trafił do bramki w drugim spotkaniu, w dodatku ofensywa była wspierana na skrzydłach przez Aleksandara Kolarova i Alessandro Florenziego.

Kluczem do sukcesu było przekonanie, psychika i wola walki Romy i brak odpowiedniego przygotowania mentalnego Barcelony. Coś tam musiało się zdarzyć. Jakbyśmy zobaczyli jak Roma zdobywała bramki, to byśmy zobaczyli, że żadna bramka nie padła po akcji skrzydłami. Roma grała dobrze, ambitnie, dużo biegała i wygrała zasłużenie.

Czy Roma może powtórzyć najlepszy mecz w sezonie?

Roma nie będzie łatwym przeciwnikiem dla nikogo. Ale w piłce żyje się następnym meczem, a Roma już w niedzielę gra z Lazio. Nie ma co za bardzo wychodzić w przyszłość, trzeba wygrywać mecz po meczu. To najlepsza metoda. Pokonanie Barcelony na pewno wzmocni tę drużynę, doda trochę pewności siebie, ale oby nie sprawiło, że zawodnicy zadufają się w sobie. 

Czy życzy pan Romie spotkania z Bayernem Monachium w półfinale, czy nie miałby pan rozdartego serca?

Nie miałbym rozdartego serca, gdyby Roma grała z Bayernem. Życzę Robertowi Lewandowskiemu jak najlepiej, jest wspaniałym piłkarzem, ale nie jestem kibicem Bayernu.