Liga Mistrzów. Mądry Bayern z paryskim szaleńcem. Poważny test nowego PSG

Po 6 ligowych zwycięstwach z rzędu, rozgromieniu Celticu w Lidze Mistrzów i ostatniej wpadce z Montpellier, przed PSG mecz prawdy. To właśnie środowe starcie z Bayernem Monachium ma pokazać, że transferowe lato z 418 mln euro w tle nie było irracjonalnym kaprysem działaczy, a próbą stworzenia piłkarskiego giganta, który może bić najlepsze drużyny w Europie, z przyziemnymi finansowo Bawarczykami na czele. W PSG narastają jednak konflikty, co pokazały nawet urodziny Thiago Silvy, na których zabrakło niektórych piłkarzy.

- Powiedziałem bardzo wyraźnie, że zawodnik za 100 milionów euro to dla Bayernu rzecz nie do zaakceptowania – podkreślał w ostatniej rozmowie z „Kickerem” prezydent klubu Uli Hoeness. Bawarska ekipa jest dumna ze swego ekonomicznego, wyważonego modelu funkcjonowania. Szastanie pieniędzmi w transferowym oknie, to nie jej filozofia.

Gdy porówna się najdroższy, letni nabytek Bawarczyków (Corentina Tolisso za 41,5 mln euro) z 222 mln euro wydanymi przez paryżan na Neymara, czy 180 szykowanymi na wykup Kyliana Mbappe, to wygląda to jak zestawienie idącego na zakupy z walizką pełną kasy Floyda Mayweathera Jr. z pierwszym lepszym panem Smithem, który w swym portfelu ma 50 dolarów. 

O potrzebie zmiany finansowego nastawienia i wzmacniania drużyny najlepszymi graczami głośno było przy ostatnim wywiadzie Roberta Lewandowskiego dla „Der Spiegel”. - W ostatnich latach nie rośliśmy razem z rynkiem, jak Real czy Manchester United. I teraz jest ogromna przepaść między sumami wydawanymi tutaj, a tymi największymi – żalił się Polak.

- Naszą odpowiedzią na Neymarów i Dembele'ów tego świata jest rodzinna atmosfera i ciepło – mówił Hoeness.

Pamiętając te słowa, konfrontacja mądrego Bayernu z paryskim szaleńcem zapowiada się jeszcze bardziej ciekawie.

Rodzinna atmosfera vs spory gwiazd

Słowa Hoenessa o cieple i rodzinnej atmosferze w jego klubie nabierają teraz dodatkowego znaczenia. W Paryżu przez spór Cavaniego z Neymarem nie jest normalnie. Boiskowa wymiana zdań o to kto wykonywać ma rzut karny przerodziła się w konflikt. Jeśli dodamy do tego „Czy naprawdę myślisz, że jesteś Messim”  - skierowane ponoć przez Cavaniego do Brazylijczyka. Odrzucenie przez niego miliona euro za „podzielenie się” przyszłymi jedenastkami, weekendowe urodziny Thiago Silvy, na których zabrakło... m.in. właśnie Urugwajczyka i dwie grupy, które utworzyły się przez to w zespole, to sytuacja jest daleka od dobrej. Co więcej wydaje się, że sprawa nie jest do końca załatwiona. Cavani podpierając się swymi dokonaniami dla klubu i stażem w PSG z karnych nie chciał rezygnować. Unai Emery w przypadku braku porozumienia między graczami, decyzję o egzekutorze jedenastek miał podjąć sam. - Chciałbym by we dwóch wzięli tę odpowiedzialność – tłumaczył tylko na konferencji prasowej. Jasnej deklaracji w tej sprawie nikt jednak nie dostał. Wydaje się, że karny podyktowany dla PSG może mieć w środę dodatkowy smaczek.

To wszystko na Europę...

W takiej oto atmosferze wicemistrz Francji zagra jeden z ważniejszych meczów w tej części sezonu. Nasser Al-Khelaifi pościągał tu gwiazdy nie po to by 5:1 ogrywały na wyjeździe Metz, czy dawały pokaz siły z Tuluzą (6:2) tylko, by wreszcie wspiąć się na europejski szczyt. Do tej pory za czasów Katarczyków francuska drużyna nie przekroczyła ćwierćfinałów tych elitarnych rozgrywek. Ostatnio o jedną bramkę lepsza była Barcelona, wcześniej gola więcej strzelił Manchester City. Teraz PSG miało mieć atak marzeń, by w meczach z gigantami bilans bramek był po ich stronie. Neymar ostatnio leczył kontuzje, ale podobnie jak Di Maria na środę ma być gotowy. Tylko czy gotowy będzie, by bez problemów współpracować z Cavanim?

Powrót Acelottiego

To będzie szczególne spotkanie dla obecnego trenera Bayernu.

- Jestem podekscytowany. Zmierzymy się z drużyną PSG, która mocno się zmieniła. Klub zrobił postępy. Teraz ma większe doświadczenie – mówił pytany o powrót do Paryża Carlo Ancelotti. Ostatnio na ławce trenerskiej siedział tu w 2013 roku. Za czasów swej pracy na Parc des Princes Włoch też jednak narzekać na brak wielkich piłkarzy nie mógł. Gole strzelał wtedy Zlatan Ibrahimović, a piłki często dogrywał mu David Beckham. Teraz jednak jego Bayern ma być pierwszym, poważnym testem dla PSG. Na ile dominująca każdego rywala ofensywa Francuzów, ciągły pressing i łatwe dochodzenie do strzeleckich sytuacji po grze na jeden kontakt, średnio 3 gole na mecz, da się przełożyć na starcie z niemiecką, solidną obroną.

- Sami musimy wysłać sobie tym meczem sygnał. On może dać nam wiarę w nasze umiejętności. Z drugiej strony jednak wiemy, że jesteśmy na poziomie Bayernu, a zwycięstwo w tym spotkaniu nic nam nie gwarantuje – tłumaczył Marco Verratti.

Chociaż ekipa z Arjenem Robbenem i Franckiem Riberym na skrzydłach oraz wiceliderem obecnej klasyfikacji strzelców Bundesligi Robertem Lewandowskim w lidze straciła już trochę punktów, to jednak zwykle strzela rywalom sporo goli. Tylko, że w połowie przypadków odpowiedzialny za nie jest Polak (7 trafień).

PSG pod tym względem jest bardziej nieprzewidywalne. Tu zagrożenie może przyjść ze strony Cavaniego (7 goli), Neymara (4 gole)  czy wchodzącego w zespół od końca sierpnia Kyliana Mbappe (1 trafienie). Z dwóch trafień cieszył się też w tym sezonie Javier Pastore. On akurat w tej kolejce Ligi Mistrzów przez uraz nie wystąpi. Emery jednak może liczyć m.in. na szybkość i błyskotliwość Juliana Draxlera. Co prawda Niemiec, tak jak kilku jego kolegów (Di Maria, Pastore, Moura, Ben Arfa) chętnie zostaliby przez klub wytransferowani za dobre pieniądze, to jednak Hiszpan względem Draxlera ma inne plany. - To ważny gracz. Przynosi wszechstronność w ataku, pomaga kolegom, sam może zmienić losy meczu – skwitował Emery.

Piłkarzy, którzy mogą zmienić losy meczu Emery ma. PSG jest zresztą faworytem, nie tylko w spotkaniu z Bayernem, ale do wygrania całej tegorocznej Ligi Mistrzów. Pierwsza weryfikacja prognoz bukmacherów i marzeń katarskich działaczy już w środowy wieczór. Relacja z meczu PSG – Bayern na Sport.pl.

Zobacz wideo
Więcej o: