Eliminacje LM. IFK Mariehamn - Legia 0-3. Spacerek na dobry początek

IFK Mariehamn nie okazało się dla Legii trudnym przeciwnikiem. Po toczonym w sparingowej atmosferze spotkaniu warszawianie rozstrzygnęli losy dwumeczu.

Plan Magiery

Legia od początku próbowała naciskać rywali stosunkowo wysoko, co niemal natychmiast przekładało się na błędy indywidualne ze strony Finów. Często gospodarze tracili piłkę jeszcze w środkowej strefie i to pomimo faktu, że starali się grać szybko i bezpośrednio. Sami przy tym w żaden sposób nie byli w stanie nacisnąć Legionistów. Każdy zawodnik warszawskiej ekipy był w stanie utrzymywać celność podań na poziomie minimum 80 procent. Magiera postawił na skutecznych w tworzeniu przewagi Guilherme i Nagy'a, którym jednakże zostawiano na tyle miejsca, że nawet nie musieli pokazywać swojego repertuaru zwodów. Duet Mączyński - Moulin z kolei skutecznie blokował wszelkie zarzewia bardziej cierpliwych akcji IFK

Momenty gospodarzy

Finowie zaczęli grać nieco lepiej po utracie gola. Przeciętnie wyglądała warszawska defensywa, nieco chaotycznie radząca sobie przy dalekich wstrzeleniach piłki w pole karne przez IFK. Zawodziło ustawienie i decyzje, silni fizycznie rywale, rozpychając się w szesnastce byli w stanie dochodzić do sytuacji strzeleckich. Legia przy tym zaczęła bronić się głęboko, pozwalając na tego typu wrzutki. Sytuację udało się względnie ustabilizować dopiero pod koniec pierwszej połowy.

Połowa niezobowiązująca umysłowo

W drugiej części spotkania poziom meczu jeszcze bardziej się obniżył. W momentach, w których Legia narzucała nieco wyższe tempo, gracze IFK natychmiast zaczynali się gubić i tracić piłkę bardzo szybko. Chwile te jednak były rzadkie. Dochodziło więc stosunkowo często do sytuacji, w których oba zespoły niezbyt intensywnie przeszkadzały sobie nazwajem. Celność podań z obu stron w drugiej połowie sięgnęła 85 procent, a straty następowały dopiero w okolicach pola karnego, kiedy któraś z drużyn w końcu zdecydowała się nieco bardziej narzucić tempo. W efekcie cała druga połowa przyniosła raptem trzy celne strzały z obu stron. Jacek Magiera zaczął przy tym wykorzystywać mecz jako poligon doświadczalny, dając szanse dłuższego występu zawodnikom rezerwowym. Nie przełożyło się to jednak na zmianę w przebiegu spotkania.

Bez wniosków

Ciężko wyciągnąć dalej idące wnioski ze starcia, gdzie rywale nie postawili praktycznie żadnych warunków, a nawet mniej biegli technicznie warszawiacy bez trudu mijali przeciwników. Zwycięstwo Legii ani przez moment nie było zagrożone, Mistrzowie Polski kontrolowali wydarzenia na boisku. Można jednak śmiało zakładać, że z rywalami tak niskiej piłkarsko klasy warszawianie nie będą się mierzyć nawet w Ekstraklasie. O kolejnych rundach europejskich pucharów nie wspominając.

Więcej o: