Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Niespodziewany błysk artyzmu Karima z Lyonu. Benzema zamknął usta krytykom, a piłkarzom Atletico - drogę do finału Ligi Mistrzów

2 : 1
Informacje
Liga Mistrzów 2016/17 - Półfinał
Środa 10.05.2017 godzina 20:45
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
Atletico Madryt
2
0
2
Real Madryt
1
0
1
Składy i szczegóły
Atletico Madryt
Bramki: Saul (12.), Griezmann (16.) Kartki: Savić, Godin, Gabi, Correa - żółte Skład: Oblak - Gimenez (57. Thomas), Savić, Godín, Filipe Luis - Carrasco, Koke (76. Correa), Gabi, Saul - Griezmann, Torres (56. Gameiro)
Real Madryt
Bramka: Isco (42.) Kartki: Danilo, Ramos - żółte Skład: Navas - Danilo, Varane, Ramos, Marcelo - Modrić, Casemiro (77. Vazquez), Kroos - Isco (87. Morata) - Benzema (77. Asensio), Cristiano
Zamiast stać się gangsterem, został piłkarzem. Zamiast wylecieć z Realu, od lat ma swoje miejsce w madryckiej szatni. Zamiast stracić zaufanie Zinédine'a Zidane'a, cudownym dryblingiem udowodnił rację francuskiego trenera. Karim Benzema w środowy wieczór zamknął usta krytykom, a piłkarzom Atlético Madryt - drogę do finału Ligi Mistrzów. Jego szalona akcja zatrzymała zapowiadaną przez Diego Simeone remontadę.

Gdyby prześledzić medialne doniesienia z ostatnich lat, Benzema miał już co najmniej kilkukrotnie opuścić Madryt. Zimą 2013 roku mógł trafić do Arsenalu, Chelsea Londyn, bądź Manchesteru United. Zimą 2015 r. „Daily Mirror” informował, że przez aferę taśmową Francuz wyląduje w Manchesterze City. Kilka miesięcy później ofertę znów złożył Arsenal. Natomiast w kwietniu „Tuttosport” doniósł, że Benzema może zostać nową gwiazdą Milanu, który na napastnika miałby wyłożyć aż 60 mln euro. Ale jak mawiał Franz Maurer, czasy się zmieniają, a Benzema wciąż jest w Realu.

Niepokorny chłopak z Lyonu nie robi sobie nic z modlitw nieżyczliwych kibiców, którzy na jego miejscu chętniej widzieliby na przykład Álvaro Moratę lub... Roberta Lewandowskiego. „Bigbenz” wciąż tworzy trio BBC, nieregularnie strzelając w La Liga i Lidze Mistrzów. Kolejny argument swoim zwolennikom dał jednak w środę, gdy w tylko sobie znany sposób przedryblował trzech rywali z Atlético, wykładając następnie piłkę Toniemu Kroosowi, co chwilę później pozwoliło Isco trafić do siatki. To właśnie bramka wypracowana przez 81-krotnego reprezentanta Francji zatrzymała remontadę, która na Estadio Vicente Calderón z marzenia ściętej głowy stała się dość realnym scenariuszem.

Jak chłopak z Kabylii z chłopakiem z Kabylii

Benzema z pewnością nie należy i nie będzie należał do zawodników, których co roku piłkarscy mędrcy będą wymieniać w krótkim szeregu najlepszych. Na potwierdzenie tego wystarczy podać wyniki plebiscytu Ballon d'Or, Złotej Piłki. Od 2010 roku, gdy konkurs "France Football" współtworzy FIFA, Benzema zajmował miejsca: 2011 – 20, 2012 – 22, 2014 – 16, 2015 – 20. Dla porównania Robert Lewandowski w 2013 r. był 13, w 2015 – 4, a w 2016 – 16. A więc najgorsze miejsce Polaka jest jednocześnie najlepszym Francuza. W ostatniej edycji plebiscytu Benzema nie był nawet nominowany. A jednak chłopak z trudnej dzielnicy Lyonu od 2009 r., czyli od blisko ośmiu lat, z zaskakująco dużym powodzeniem utrzymuje miejsce w szatni aktualnego wicemistrza Hiszpanii.

Real to od zawsze wielcy szkoleniowcy i wielkie osobowości. Dziś prym na trenerskiej ławce wiedzie Zinédine Zidane. Z „Zizou”, również mającym algierskie korzenie (obaj pochodzą z regionu Kabylia w północno-zachodniej Algierii), Benzema nie zdążył zagrać ani w Realu, ani w kadrze Trójkolorowych. Tylko raz popisy swojego mistrza oglądał z ławki. W listopadzie 2005 r. w na Santiago Bernabéu Lyon zremisował 1:1, a 18-latek obejrzał 76-minutowy występ 33-letniego Zidane’a. Później przez stolicę Hiszpanii musieli przewinąć się giganci: Manuel Pellegrini, José Mourinho, Carlo Ancelotti i Rafael Benítez. Raz współpracowało im się z Benzemą lepiej, raz gorzej. Aż w końcu nastała era Z.

Po rozpoczęciu pracy Francuza Karim poczuł prawdziwe wsparcie. Gdy w styczniu środkowy obrońca Realu Sergio Ramos rozegrał mniej spotkań w sezonie La Liga od Benzemy, ale strzelił więcej goli, Zidane mówił: „Nie ma powodów, aby martwić się Karimem. Rozgrywa wspaniały sezon. Wiemy, co potrafi zrobić na murawie. Ma odpowiedni charakter i osobowość”. W 2014 r., będąc jeszcze dyrektorem sportowym Realu, zapewniał dziennikarzy „AS”: „To bardzo dobry chłopak, może trochę zamknięty w sobie. Nie mówi za dużo, ale to czysty talent”. I choć za zaufanie Benzema odpłaca się nieregularnie (miewa dość długie serie bez bramki), to w madrycki wieczór jednym dryblingiem odkupił wiele win, mówiąc swojemu trenerowi nieme: „merci”.

Jak to zrobił? Sam nie wie!

Na pomeczowe pytanie reportera „La Razón” o akcję Benzemy z 43 min, trener Zidane odpowiedział ze śmiechem: „Nie sądziłem, że tak wyjdzie z tej sytuacji. Zapytałem go jak to zrobił. On też tego nie wiedział”. Do dziś nie wiedzą tego pewnie także piłkarze Los Rojiblancos, Diego Godin, Stefan Savić i Jose Maria Gimenez, których Karim ograł niczym kolegów na podwórku w dzielnicy Bron. Jego rajd przy linii końcowej boiska przypominał balet, jakiego nie powstydziliby się tancerze legendarnej paryskiej opery Ballet de l'Opéra. I choć Benzema dawno przestał być typowym napastnikiem, łącząc w sobie coraz więcej cech snajpera, ale i bocznego pomocnika oraz playmakera, to w półfinale Ligi Mistrzów zespołowi dał wyjątkowo dużo. W środę obok Isco i Luki Modricia należał do najlepszych na boisku. Żartobliwie dodać można, że ulgę powinni poczuć zawodnicy stołecznej Legii, którzy z Benzemą nie mogli poradzić sobie w listopadzie ubiegłego roku, gdy Francuz w zremisowanym 3:3 meczu z mistrzami Polski zdobył jedną z bramek.

Co zmienia wspaniała akcja Francuza? Na razie da mu chwilę chwały. Ale medialne słowiki coraz częściej świergoczą, że nadchodzi czas, gdy Florentino Pérez spełni jedną ze swoich zachcianek i w końcu sprowadzi do klubu Roberta Lewandowskiego. Na transfer Polaka mieli namawiać ostatnio Cristiano Ronaldo i Sergio Ramos. To znaczyłoby, że trio BBC zostanie zastąpione mniej dźwięcznym, ale równie efektownym LBC. W tym układzie dla Benzemy nie mogłoby być miejsca. Ale gdyby sugerować się wyłącznie szumem dochodzącym z przekaźników z całego świata, Benzema już dawno grałby w Arsenalu, Chelsea czy obu Manchesterach. A nie gra. I śmiejąc się, zachwyca Europę, wprowadzając Real Madryt do wielkiego finału. Być może na wieczór w Cardiff znów szykuje wyjątkowy układ kroków.