Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga Mistrzów: Doświadczenie i wiek ponad fantazję i młodość. Tak Stara Dama zdobyła Monaco

Mecz AS Monaco z Juventusem w półfinale Ligi Mistrzów miał być popisem dwóch gwiazd obu ekip - Kyliana Mbappe i Paulo Dybali. Młodzi próbowali, ale pokaz gry na Stade Luis II dali piłkarze doświadczeni, mający razem prawie 102 lata - Gonzalo Huiguain, Dani Alves i Gianluigi Buffon. To głównie dzięki nim Stara Dama wygrała na wyjeździe 2:0, a ostatniego gola w Lidze Mistrzów straciła, kiedy prezydentem USA był Barack Obama.

Polot i fantazja Mbappe skończyły się tu gdzie stał 39-letni Buffon. Bramkarz reprezentacji Włoch dużo pracy z łaknącą goli ekipą Monaco nie miał. Popisał się jednak sześcioma znakomitymi interwencjami, broniąc m.in.mocny strzał 18-letniej nadziei francuskiej piłki. Dla doświadczonego golkipera to spotkanie miało szczególny wymiar. Było jego 100 występem w elitarnych rozgrywkach. Wszystko poszło jak trzeba.  Juventus znów zagrał na zero z tyłu, a Buffon nie dał się pokonać już od 621 minut. Ostatnią bramkę w Lidze Mistrzów włoski klub stracił zatem jak prezydentem USA był jeszcze Barack Obama. Duża w tym zasługa nie tylko golkipera.

Obrona starszych panów


Trener Włochów Massimiliano Allegri , jadąc do strzelającego średnio trzy gole w meczu Monaco, o swą defensywę zatroszczył się mocno. Wystawił, aż trzech, zamiast dwóch środkowych obrońców. 35-letni  Andrea Barzagli, 32-letni Giorgio Chiellini i 30 letni Leonardo Bonucci w barwach Turynu rozegrali ponad 1000 meczów. Efekt był taki, że Juventus w defensywie ugrał swój najlepszy wynik w historii rozgrywek. Sześciu z rzędu meczów bez straty gola nie miał jeszcze nigdy.  Zgrana paczka starszych panów zadziałała, a w spotkaniu miała co robić.  To gospodarze prowadzili grę i byli częściej przy piłce. Zabrakło im jednak boiskowych autorytetów, doświadczonych pomocników a może i  piłkarskich cwaniaków. Cały ofensywa Monaco wyłączając Falcao, opierała się na ludziach którzy niedawno świętowali  swoje 18-tki, a Ligę Mistrzów znali z telewizji. Timoue Bakayoko, Bernardo Silva  Thomas Leamar czy Kylian Mbappe to oczywiście gracze utalentowani, perspektywiczni, a przy sprzedaży bardzo dochodowi, ale na półfinał Ligi Mistrzów z Juventusem lepsze pomysły na boisku miał wprowadzony do gry w 67 minucie, 31 letni  Joao Moutinho.

W Juvetusie, oprócz bramkarza i środkowych defensorów, różnice robili też inni. Biegający na boku obrony z prawej strony 33-letni Dani Alves zachował się jak profesor także w kilku akcjach ofensywnych. Raz podał do Gonzalo Higuaina piętką, drugi raz wrzucił mu z dystansu piłkę w pole karne tak znakomicie, że ten musiał tylko skupić się by niczego nie zepsuć. Tak padły dwie bramki środowego wieczoru. Alves trochę nieoczekiwanie znalazł się w czołówce najlepszych asystentów Ligi Mistrzów. Z czterema ostatnimi podaniami jest zaraz za Cristiano Ronaldo wśród wszystkich piłkarzy pozostających w grze o tytuł.

90 milionów i finał na trzydziestkę?

Bohaterem Turynu został jeszcze jeden zawodnik z trójką z przodu. Choć będąc dokładnym, 30 lat skończy za kilka miesięcy. To Gonzalo Huiguain. Argentyński napastnik latem zeszłego roku trafił z Napoli do Juventusu za 90 milionów euro. To był najwyższy transfer w historii Serie A. W lidze, już w Turynie dalej pracował jak maszyna dostarczająca bramek. Na razie jego licznik wskazuje 23 trafienia, co przy zeszłorocznych popisach ( 36 bramek) może nie powala, ale plasuje go czołówce najskuteczniejszych strzelców Serie A. W Lidze Mistrzów do strzeleckiej czołówki brakuje mu sporo. W tegorocznej edycji nie błyszczał. Do tej pory zdobył tylko trzy bramki i to jeszcze w 2016 roku, w fazie grupowej rywalizacji. W środę jednak dwa razy był tam gdzie być powinien, dodał trochę sprytu. Technika też zrobiła swoje i Juve wyjeżdżało z Księstwa z dobrą zaliczką. Te dwa trafienia z Monaco dały mu zresztą jego najlepszy strzelecki wynik w Lidze Mistrzów w całej swej karierze!

Huiguin ma teraz dużą szansę by zagrać w finale rozgrywek i powalczyć w nich o swój pierwszy w życiu europejski puchar. To nie jest tylko jego marzenie. Gianluigi Buffon tej sztuki próbował już dwa razy. Bez powodzenia. Tu akurat czas działa na jego niekorzyść. Jako 42 latek wygrania trofeum może się już nie doczekać. Obecny kontrakt kończy mu się zresztą w 2018 roku. Jak nie teraz to kiedy? Mbappe i Lemar mogą sobie spokojnie poczekać. Ponoć, by cieszyć się smakiem prawdziwego szampana trzeba po prostu do niego dorosnąć.