Liga Mistrzów. Arjen Robben zły na Carlo Ancelottiego

Arjen Robben nie ukrywał złości na trenera Bayernu Monachium po meczu z PSV za to, że zdjął go z boiska w 64. minucie. Dla Holendra miał być to nadzwyczajny wieczór. Był dla Roberta Lewandowskiego.

"Kontrakt leży gotowy do podpisu, Arjen" - napisali kibice PSV na transparencie dla Robbena, który kiedyś właśnie z Eindhoven wyruszył w świat i pewnie tam też wróci, gdy będzie się przymierzał do zakończenia kariery w Holandii. Witano go tutaj na czerwonym dywanie, wypytywano, czy będzie się cieszył, jeśli strzeli gola PSV. A transparent był sympatyczną kpiną z przeciągających się negocjacji kontraktowych Robbena w Bayernie - pisał po meczu Paweł Wilkowicz.

Holender był zdeterminowany, aby w Eindhoven zagrać świetny mecz, a najlepiej zostać jego bohaterem. Robben jednak zagrał bezbarwnie. W 64. minucie przy wyniku 1:1 trener postanowił zastąpić go Diego Costą. Co więcej, show skradł mu Robert Lewandowski, który zdobył dwa gole zapewniające mistrzowi Niemiec trzy punkty i awans do kolejnej fazy rozgrywek.

Skrzydłowy nie ukrywał rozczarowania z powodu decyzji trenera. - Ogromna szkoda. Przyznaję, że byłem zły na trenera. Chciałem zagrać całe spotkanie. Czułem się dobrze, nie miałem problemów ze zdrowiem - powiedział po meczu.

Robben zdaje sobie jednak sprawę, że zmiany przeprowadzone przez Włocha pozytywnie wpłynęły na przebieg gry. - Graliśmy zbyt wolno i schematycznie. Nie stwarzaliśmy sobie zbyt wielu sytuacji - przyznał.

????? Zachwycająca Hiszpanka chce jeździć w F1! Piękna kobieta w męskim świecie

Więcej o: