Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga Mistrzów. Pomoc dla Legii. Trenerzy z niższych lig zatrzymują Real Madryt

Niektórzy mówią, że przygoda Legii Warszawa w Lidze Mistrzów przypomina walkę drużyny amatorskiej z zespołami z Ekstraklasy. Dlatego postanowiliśmy sprawdzić, jak mistrzów Polski na środowy mecz z Realem Madryt ustawiliby trenerzy z niższych poziomów rozgrywkowych. Jakie są ich pomysły na zatrzymanie Cristiano Ronaldo, Garetha Bale'a i reszty? Początek spotkania o godz. 20.45, relacja na żywo na Sport.pl i w aplikacji Sport.pl LIVE.

Trenerów z niższych klas rozgrywkowych zapytaliśmy o ocenę pierwszego meczu Legii z Realem w Madrycie (1:5), ale poprosiliśmy również o to, by przygotowali zespół według swojego pomysłu na środowe spotkanie w Warszawie. Szkoleniowcy dostali zadanie wybrania pierwszej jedenastki, ustalenia taktyki i założeń dla piłkarzy, a także zmierzenia się z dwoma scenariuszami. W pierwszym wypadku, gdy Legia do przerwy wysoko przegrywała z Realem, a w drugim miała pozytywny wynik (remis lub wygrywając). Oto jak poradzili sobie w roli Jacka Magiery.

Jak wypadła Legia w Madrycie?

Franciszek Wardejn, Inter Warszawa : W Madrycie Legia zagrała bardzo odważnie. Byłem bardzo zadowolony, że nie wystawił Nikolicia w ataku, ponieważ wyglądałoby to dużo gorzej. Uważam, że dla Legii to destrukcyjny zawodnik, choć strzela wiele goli. Zagrali na maksimum swoich możliwości przeciwko "galaktycznym" piłkarzom. Przegrywali siłowo i szybkościowo, ale podobało mi się, że Legia nie wykopywała piłki, nie grała na ślepo. Zawsze po ziemi, choć kosztowało ich to straconego gola.

Michał Lebioda, Hanza Goleniów : Uważam, że Jacek Magiera może być zadowolony z tego, jak Legia zagrała w Marycie. Przejął zespół w trudnym momencie, a Santiago Bernabeu to jeden z najgorszych stadionów na świecie, by budować pewność siebie drużyny. Spodziewałem się, że Real na początku Legię zmiażdży, ale było inaczej. Drużyna z Polski grała na połowie rywala, czym byłem zaskoczony.

Bartek Janeczek, Radłovia Radłów : Moim zdaniem trener Magiera chciał w Madrycie pokazać, że odcisnął już stempel na tej drużynie. To był trochę romantyczny futbol, ale naiwny i wiemy jak to się skończyło. Po faktach jesteśmy mądrzejsi, ale ja w takich meczach byłbym bardziej pragmatyczny. Doceniam to, co chciał zrobić, natomiast uważam, że w pierwszej połowie mógł ustawić Legię bardziej defensywnie. Trudno sądzić, by bramki dla Realu w ogóle by nie padły, ale przy minimalnym prowadzeniu gospodarzy do przerwy można było zagrać bardziej ofensywnie.

Maciej Trepka, Aquila Szczecin : W pierwszym meczu przede wszystkim poprawiłbym grę w obronie. Powinien być szybszy doskok do przeciwnika na bokach, by uniemożliwić dośrodkowanie. Defensywny pomocnik musi być skupiony na zbieraniu wszystkich piłek, które zagrane ze skrzydła spadałyby przed linię obrony. Obrońcy Legii zbyt wolno skracali pole gry, dlatego często między liniami defensywy i pomocy dziury były zbyt duże.

Janeczek : W Madrycie boczni obrońcy grali zbyt ofensywnie. Hlousek biegał od linii do linii, co później odbiło się na jego grze defensywnej w kilku sytuacjach. Wolałbym unikać takiej sytuacji. Uważam, że w Madrycie bardzo dobry mecz rozegrał Bereszyński, który często musiał mierzyć się z Cristiano Ronaldo. Wtedy po Portugalczyku było widać, że gra na sto procent, był zdeterminowany, by strzelić gola, ale polski obrońca wywiązał się ze swoich zadań odpowiednio. Wygrywał pojedynki i teraz trzeba to powtórzyć: agresywną grę, próbując wytrącić go z równowagi. Dodałbym też kogoś do asekuracji.

Jak przygotowaliby Legię na drugi mecz?

Janeczek : W drugim meczu pierwsze trzydzieści minut grałbym głęboką defensywą, natomiast później starałbym się zastosować pressing punktowy: skupiony na słabszym ich zawodniku. W pierwszym spotkaniu takim piłkarzem był James Rodriguez, przeciętnie prezentował się Danilo. Te słabe ogniwa można wykorzystać. Ważne byłyby też stałe fragmenty gry. Nimi można powalczyć z każdym rywalem, czego wiele przykładów widzieliśmy choćby na mistrzostwach Europy. Wtedy udawało się to z mocniejszym przeciwnikiem np. Islandii. Może być to najskuteczniejsze narzędzie w ataku.

Trepka : Uważam, że najważniejsze będzie pierwszych 15-20 minut. Przede wszystkim dlatego, że w Lidze Mistrzów Legia zawsze traci gole w tym pierwszym fragmencie gry. A jeśli wtedy piłkarze postawią się Realowi, to łatwiej przyjdzie im uwierzyć we własną jakość oraz słuszność założeń trenera.

Lebioda : Na drugi mecz ustawiłbym zespół podobnie, a może nawet bardziej ofensywnie. W bramce Malarz, przed nim Czerwiński z Rzeźniczakiem, bo bardziej pewnych opcji teraz Legia nie ma. Hlousek oraz Bereszyński na bokach. Problem jest w środku pola, bo Jodłowiec nie jest w najwyższej formie. Ale mimo wszystko zdecydowałbym się na niego: analizując go nie widzimy świetnej techniki, ale za to wie, gdzie i kiedy się ustawić. Jest zawodnikiem, którego każdy trener ceni w środku pola. Obok niego Odjidja-Ofoe, a wyżej Radović. Ten drugi nie da zbyt wiele w defensywie, ale łączyłby obronę z atakiem. Na skrzydłach Kazaiszwili, który spodobał mi się w meczu z Pogonią Szczecin, a po lewej stronie Guilherme, który daje drużynie serce. Napastnikiem powinien być Kucharczyk, który w Legii jest najlepszym zawodnikiem do kontry.

Wardejn : Także sprawdziłbym Michała Kucharczyka w ataku. Uważam, że to jego pozycja. Jako boczny pomocnik ma słaby drybling, zbyt długo podejmuje decyzje na boisku. On nie lubi kombinacyjnych rozwiązań, jest szybki i silny, ma też mentalność pasującą do roli napastnika. Skoro dochodził do sytuacji z boku pomocy, to uważam, że poradziłby sobie także w ataku. Zostawiłbym jednak Radovicia w składzie, ponieważ drużyna potrzebuje kogoś do odgrywania piłki. Natomiast Odjidja-Ofoe grałby u mnie głębiej z Jodłowcem lub Moulinem. Na skrzydłach Guilherme oraz Kazaiszwili, który do tej taktyki może pasować. W obronie: Hlousek, Pazdan, Rzeźniczak i Bereszyński. I nie będzie blamażu.

Trepka : Skrzydłowi będą również istotni w drugim meczu, jednak podstawą będzie współpraca trójki środkowych pomocników. Oni muszą na tyle zagęścić swoją strefę, że Real będzie zmuszony do prób ataku bokami. Tam boczny obrońca i pomocnik muszą przerywać akcje. Szybciej znaleźć się przy rywalu, nie dopuścić do dośrodkowania. Ale nawet przy wrzutce zespół będzie dobrze ustawiony, bo wcześniej przy spowolnieniu i wygonieniu ataku Realu do skrzydła udałoby się odbudować ustawienie w defensywie. W środku pomocy ustawiłbym Guilherme, ponieważ potrafi grać w defensywie i mógłby realizować moje założenia taktyczne. Zarazem to zawodnik kreatywny, który jest w stanie swoimi podaniami stworzyć sytuacje kolegom. Obok niego ustawiłbym w trójkącie Jodłowca i Odjidjego-Ofoe, których zadaniem byłoby nie dopuszczać do prostopadłych podań oraz strzałów z dystansu.

Janeczek : Może kosztem Jodłowca wystawiłbym nawet na ostatnie 30 minut Macieja Dąbrowskiego. Chociaż to środkowy obrońca, to zadaniowo mógłby się sprawdzić w tej roli. Wykorzystałbym także Steveena Langila, który długo wraca do formy po meczach reprezentacji, ale pasuje do gry z kontry, całkiem nieźle broni. Kucharczyk po swoich kontuzjach to jeszcze nie ten poziom. Odjidja-Ofoe nadal na "dziesiątce", a z kolei Radovicia, który w Madrycie zagrał jako napastnik, wpuściłbym w drugiej połowie. W ataku zdecydowałbym się na Nikolicia, by te kontry były bardziej bezpośrednie, szybsze.

Trepka : W atakach pozycyjnych Legii zawsze trzech zawodników powinno zostawać z tyłu, a boczni obrońcy podchodziliby wyłącznie w chwilach, gdy skrzydłowi zbiegaliby do środka boiska. Kucharczyk i Radović muszą ruszać do ataku po każdym przejęciu piłki. Przywróciłbym Nikolicia do pierwszego składu, ponieważ w tej drużynie uważam go za bardziej pasującego do mojego ustawienia. Byłby pierwszym obrońcą, trochę porozbijałby rywali. A przy grze skrzydłami jego wyczucie do odnajdywania się w sytuacjach podbramkowych mogłoby się przydać. To może otworzyć Legii kilka okazji, również dzięki temu, że boczni obrońcy Realu często są zostawieni sami sobie, bez wsparcia piłkarzy ofensywnych.

Lebioda : Nie skupiałbym się w tym meczu na wyniku, ale chciałbym, by moi piłkarze pokazali, że chcą i potrafią sprawić problemy Realowi. Gralibyśmy w niskim pressingu i z kontry. Wtedy najważniejsza jest dyscyplina taktyczna, cierpliwe przesuwanie się z intensywnością. Wiele drużyn przeciwko Realowi też wybiera takie rozwiązanie, ale nie stosują tej intensywności, więc rywale swobodnie rozgrywają, piłka krąży. Wszystko musi funkcjonować szybko i z odpowiednim skupieniem. Także przy przejściu do ataku, by w dwóch, trzech podaniach znaleźć się z piłką na połowie przeciwnika.

Wardejn : Zwykle lepsi w meczach między sobą grają także z kontry. Atak za atak, a nie akcje pozycyjne, o które jest ciężko z bardzo gęsto obstawionym środkiem. Od środka zależy najwięcej, wygranie walki w tej strefie decyduje o obliczu spotkania, defensywnie czy ofensywnie. To z tego miejsca rozrzucane są akcje na skrzydła, a bez skutecznego środka obrony nie można liczyć na pozytywny wynik. Najważniejsza w środę będzie mentalność. Legia nie powinna pójść jak na ścięcie, nie powinna też prowokować rywala. Moim zdaniem powinni zagrać tak, jak w Madrycie, choć uważać na straty piłki. Ale wtedy też był respekt, nie było bojaźni.

Lebioda : Oprócz Cristiano Ronaldo wskazałbym na Garetha Bale'a jako najgroźniejszego piłkarza Realu, do tego Isco, który jak ma dzień, to jest niesamowity. Ale zdarza się, że nie widać go przez kilkanaście minut. Na pewno zwróciłbym uwagę na Toniego Kroosa, starał się odciąć go od podań, bo to on rozprowadza ataki Realu. Może bliżej go kryć, zagęścić strefę wokół nie ma. Jednak gdy Niemiec ma dzień, to nawet pilnowanie go nie robi na nim żadnego wrażenia. Jak zatrzymać skrzydłowych Realu? W niskim pressingu widzę rozwiązanie poprzez podwojenie pilnowania np. Bale'a także przez bocznego pomocnika. Nawet kosztem faulu, kartek. A drugie rozwiązanie to boczny obrońca grający blisko środkowego, by była lepsza asekuracja. Jednak gdy dostaną oni piłkę, rozpędzą się i wyjdzie im zwód, to niewiele można zrobić.

Legia do przerwy wysoko przegrywa z Realem. Co zrobić?

Janeczek : Mimo wszystko szukałbym pozytywów, ale też starał się uporządkować grę, np. bardziej zagęszczając środek pola. Wyznaczyłbym cele: zagrajmy chociaż drugą połowę na zero. Może tego miejsca byłoby więcej na boisku, Real by jeszcze bardziej zaatakował i można by było to wykorzystać. Wiadomo, że niezależnie od wyniku to "Królewscy" zdominują posiadanie piłki.

Wardejn : Na pewno najsłabsze ogniwa bym wymienił, ale maksimum dwie zmiany. Poświęciłbym ten czas w przerwie bardziej na zmotywowanie swoich piłkarzy niż ustawianie ich taktycznie. Tak, by wyszli kompletnie odmienieni na drugą połowę. Trener w przerwie może zmienić całkowicie obraz gry. Pierwsza rzecz: tym, którzy popełnili błędy powiedziałbym, by się nie przejmowali. Przekonałbym piłkarzy, że nie mają nic do stracenia, że nie są w tym meczu od przyjmowania kolejnych goli. "Albo ruszamy, udowadniamy, ile jesteśmy warci, albo nie ma po co wychodzić z szatni".

Lebioda : Spróbowałbym wprowadzić Moulina. Wszystko zależy od realizacji założeń taktycznych, ale on pomógłby w utrzymaniu piłki. Nie uważam, by przy wysokim wyniku dla Realu przerwa była momentem na robienie tragedii. Przypomniałbym, co założyliśmy sobie przed meczem. Nie zmieniałbym zbyt wiele, raczej omówił kilka podstawowych, powtarzających się błędów. Przy najbardziej negatywnym scenariuszu zachęciłbym piłkarzy do bardziej ofensywnej gry, nawet ryzykując nieciekawy wynik.

Trepka : Mówię zawodnikom by zapomnieli o tym, co działo się do przerwy. Reaguję na błędy, które zespół popełnił do przerwy, ale też każę wyjść na drugą połowę tak, jakby wychodzili już na nowy mecz. Jeżeli zespół przegrywa wysoko i gra źle to podstawą jest zmiana założeń. Jeżeli źle funkcjonował środek pola lub jedno ze skrzydeł, to dokonuje zmiany na tych pozycjach. Dodatkowo szukam zmiany, która przyniosła by zespołowi zwiększenie jakości w ofensywie.

Minęło 45 minut i sensacja. Legia remisuje, może prowadzi. Jak to utrzymać?

Trepka : Przypomniałbym zawodnikom, jakie są założenia, bo one zdają egzamin. Dokonuję też zmiany ustawienia na 4-2-3-1, a za Ofoe wprowadzam Kopczyńskiego, który razem z Jodłowcem stworzyłby parę defensywnych pomocników. Ustawiam Legią tak, by cała jedenastka była przed linią piłki. Przypominam o założeniach i daję więcej swobody Guilherme, który stanie się zawodnikiem mającym za zadanie wyprowadzać kontry zespołu.

Janeczek : Nie można grać w takiej sytuacji otwartej piłki. Nadal szukałbym w ofensywie szybkości, choćby wprowadzając Kucharczyka. Real miałby i tak kolosalną przewagę. Powiedziałbym, by moi piłkarze nieco spowolnili grę, kradli sekundy i tym samym irytowali przeciwników. Przypomniałbym o założeniach, które były wprowadzane na treningach przed tym meczem, dodatkowo prosząc o jeszcze większą odpowiedzialność za każde zagranie. Nie starałbym się rzucać wszystkich na atak, bo po dwóch, trzech kontrach byłoby po meczu. To my mielibyśmy je wykorzystać.

Lebioda : Oglądam dużo meczów Realu i wiem, że największe problemy mają wtedy, gdy muszą budować atak pozycyjny. Nie widziałem też drużyny, która mając do przerwy pozytywny wynik z "Królewskimi" zmieniłaby taktykę na bardziej ofensywną i dobrze na tym wyszła. Przypomniałbym o większej koncentracji i skupieniu przy momentach przejścia do ataku, które są największym problemem Realu.

Wardejn : Mam taką sinusoidę motywacyjną według której działam: w dołku motywuję, w górze uspokajam. Przypomniałbym, że jeszcze nic nie osiągnęliśmy, że nie możemy się cofnąć i bronić całkowicie wyniku. Każda minuta dla Realu to dodatkowa presja przy pozytywnym wyniku dla mistrzów Polski. I Legia powinna to wykorzystać.

Real trenuje w Warszawie przed meczem z Legią! [ZOBACZ]

Więcej o: