Liga Mistrzów. Atletico Madryt - Bayern Monachium. Robert Lewandowski znów w klatce? Czy pierwszy raz strzeli gola w Hiszpanii?

Wiosenne starcia z Atletico Madryt to było dla niego coś więcej niż przegrany półfinał: Robertowi Lewandowskiemu tamte mecze również w jakiś sposób zatruły Euro 2016. Stały się ściągawką dla obrońców, jak można radzić sobie z Polakiem, ostrzeżeniem dla sędziów, żeby nie gwizdać pochopnie fauli na nim. - Sędziowie zauważyli, że Robert frustruje się na boisku - mówił wówczas Szymon Marciniak. To właśnie on będzie sędziować środowy mecz Atletico-Bayern. Początek 20.45

Nie wolno dać mu ani chwili i ani metra na rozpędzenie się. Piłka może przejść, Lewandowski nie. Nie ma prawa się spokojnie odwrócić z piłką, najlepiej wpaść na niego już w chwili, gdy się szykuje do przyjęcia i jest plecami do bramki. Nie warto robić wślizgów, bo te się rzucają w oczy, lepiej się z Lewandowskim zderzać, wytrącać go z rytmu, uderzać w plecy. Dopiero gdy jeden z obrońców stawia taką zasłonę, drugi niech robi wślizg. I niech się Polak frustruje, dyskutuje z sędzią, traci energię na szukanie rewanżu.

Z przyklejonym Gimenezem

Tak wyglądała klatka, którą dla Roberta Lewandowskiego przygotowali piłkarze Atletico w wiosennych półfinałach Ligi Mistrzów. Klatka to słowo z włoskiego języka futbolu, ale to Hiszpanom z Atletico w półfinale, a nie Włochom z Juventusu w ćwierćfinale, lepiej się udało powstrzymywanie Lewandowskiego: oderwanie go od drużyny w akcjach ofensywnych, odpychanie, potrącanie, żeby się zirytował i zaczął szukać okazji do oddania ciosu. Sam Jose Maria Gimenez, przyklejony do Polaka w obu meczach, w pierwszych kilkunastu minutach półfinału zdążył wywrócić Lewandowskiego w walce w powietrzu, robiąc mu "stołeczek", a potem wskoczyć mu na plecy w dwóch następnych starciach. Wystarczyło pół godziny takich zderzeń z Gimenezem, a potem Stefanem Saviciem (wspomaganym a to przez Filipe Luisa, a to Gabiego), by Polak zaczął dyskutować z sędziami, dlaczego tak rzadko wychwytują faule. Po godzinie tej walki w klatce na Vicente Calderon Lewandowski pierwszy raz mocno oddał Gimenezowi, a w rewanżu już od pierwszej minuty dał znać Urugwajczykowi, że tym razem żadnego ciosu nie zostawi bez odpowiedzi. W rewanżu kilka razy padał na boisko, próbując przekonać sędziego, że rywal faulował. Po starciach z Juanfranem, Gimenezem, Koke i tym najbardziej pamiętnym - gdy Oblak rzucił się mu pod nogi by złapać piłkę, a Polak upadł sugerując że był zahaczany w polu karnym.

"Nie chcę powiedzieć, że Robert ma zachowania gwiazdy. Ale bywa już trochę sfrustrowany na boisku"

- Podczas spotkań sędziów z grupy Elite rozmawiamy o niektórych zawodnikach, i wielu sędziów zauważyło, że Robert... Nie chcę powiedzieć, że ma już zachowania gwiazdy, ale jest już trochę sfrustrowany na boisku - mówił Sport.pl wiosną 2016 roku, niedługo po meczach Bayern-Atletico, sędzia Szymon Marciniak, który prowadził mecz Bayernu we wcześniejszej rundzie, w 1/8 finału z Benficą (cały wywiad "Sam na Sam" - tutaj https://www.sport.pl/samnasam/12,143645,20155390.html). - I to było też jedno z naszych podejść do tego meczu. Jeden z sędziów z mojej ekipy cały czas miał oko na Roberta, bo on lubi z łokcia się zastawić, lubi powalczyć. I raczej nie ustępuje. Dlatego zawodnicy zaczęli go prowokować. Trudno mu się właściwie dziwić, że się frustruje. Jest cały czas szturchany, potrącany, uderzany, faulowany. To jest naprawdę irytujące, dostać kilkadziesiąt kuksańców. A on ma już świadomość, że jest absolutną czołówką, z topu topów. Zależy mu na tym, żeby chronić swoje ciało, bo ono daje mu chleb. To są czasami zupełnie normalne faule, ale gdy się ich zbierze dużo, Robert jest poirytowany - mówił Marciniak.

Euro 2016, czyli MMA i jeden gol

To była lekcja, którą dobrze zapamiętali nie tylko sędziowie, ale i obrońcy pilnujący Polaka podczas Euro 2016. Mistrzostwa Europy to było dla Polaka piłkarskie MMA z jednym golem na osłodę. Dokładnie tak, jak było w meczach z Atletico: 180 minut okładania się z obrońcami i gol w rewanżu na 2:1 dla Bayernu. Bayernowi do awansu zabrakło jednego gola (w Madrycie było 1:0 dla gospodarzy, w rewanżu 2:1 dla Bayernu), zemścił się przede wszystkim rzut karny zmarnowany przez Thomasa Muellera. Gospodarze zagrali w rewanżu znakomicie, Lewandowski też dużo lepiej niż w pierwszym meczu, ale Atletico okazało się lepsze w dwumeczu. A show napastnikom Bayernu ukradł Antoine Griezmann. I to też była dobra zapowiedź tego, co się miało stać w Euro 2016 (Lewandowski przynajmniej strzelił gola Portugalii, Thomas Mueller kończył turniej bez bramki).

W środę na Vicente Calderon i potem w rewanżu w Monachium Bayern i Lewandowski będą mieli okazję, by się za tamte mecze zrewanżować. Wiadomo, że temperatura meczów grupowych jest nieporównywalna z półfinałami, do tego Atletico jest osłabione bo nie zagra wiosenne nemesis Roberta z Madrytu, Jose Maria Gimenez, nie będzie też w środku pomocy Augusto Fernandeza (obaj są kontuzjowani). Ale to i tak najlepsza jak do tej pory okazja, by porównać, czym się różni Bayern Pepa Guardoli od Bayernu Carlo Ancelottiego. Bayern w nowym sezonie wygrał wszystkie osiem meczów, ma bilans goli 27:1. Ale dopiero teraz zostanie poddany próbie w wyjazdowym meczu Ligi Mistrzów. Wiosną 2016 pod wodzą Guardioli nie wygrał żadnego z nich. A Robert Lewandowski nie strzelił jeszcze w LM żadnego gola w meczach w Hiszpanii. Ma dość powodów, żeby przerwanie tej serii bez gola akurat w meczu z Atletico smakowało wyjątkowo.

Mecz życia Jakuba Rzeźniczaka nie pomógł Legii! Ale z czego cieszy się Besnik Hasi? [MEMY]

Zobacz wideo

Tych ciekawostek nie znają najwięksi fani piłki nożnej. Ile razy Barcelona wygrała z Dundee? Zdziwisz się

.

źródło: Okazje.info

Więcej o: