Superpuchar Europy. Dziewięć goli, dogrywka i trafienie Pedra

Barcelona prowadziła z Sevillą w Tbilisi 4:1, ale zespół Grzegorza Krychowiaka zdołał doprowadzić do dogrywki. Katalończycy zdobyli piątą bramkę po strzale Pedra i wywalczyli Superpuchar Europy po raz piąty w historii, wyrównując rekord AC Milan.

Już w 3. minucie Ever Banega z rzutu wolnego strzelił tak, że Marc-Andre ter Stegen między słupkami Barcelony nawet się nie poruszył. Wyzwanie podjął Leo Messi, który - zanim dobiegła końca 16. minuta - dwa razy pokonał z wolnych Beta, bramkarza Sevilli. Szalony początek rywalizacji o Superpuchar Europy zwiastował szalony mecz i tak właśnie było. Na początku drugiej połowy po błędzie defensywny Sevilli i golu Luisa Suareza Barcelona prowadziła aż 4:1. Katalończycy uznali, że przeciwnik jest pokonany, padł na kolana i nie ma nadziei się podnieść. Wciąż biegli do przodu, kompletnie zaniedbując tyły, a Sevilla z Grzegorzem Krychowiakiem na środku obrony nie dała się złamać i walczyła zaciekle. W 80. minucie po kiksie Marca Bartry Ciro Immobile podał do Konoplianki i dwaj rezerwowi, nowi w zespole Unaia Emery'ego, doprowadzili do wyrównania.

Pedro na ratunek

Kiedy Pedro Rodriguez nie znalazł się w podstawowym składzie na wtorkowy mecz, stało się oczywiste, że odchodzi. Ma oferty z dwóch klubów z Manchesteru (najpewniej trafi do United), a w Barcelonie znużyła go rola rezerwowego. Dlatego postanowił wyjechać, o czym poinformował we wtorek nowy dyrektor sportowy klubu z Katalonii. Chorego na świnkę Neymara zastąpił Rafinha. Zdobył gola na 3:1, mogło mu się nawet zdawać, że rozstrzygnął mecz, ale - jak cała Barcelona - się pomylił. Pedro wszedł w dogrywce, gdy losy tytułu wciąż były niepewne. Przy stanie 4:4, gdy w końcu Messi wykonywał kolejny rzut wolny - strzelił, został zablokowany, dobił, piłkę odbił Beto - Pedro był przy niej najszybciej. Tak padła dziewiąta bramka tego niewiarygodnego wieczoru.

Barca miała wyrównać rekord Milanu, który Superpuchar Europy zdobył pięć razy. Indywidualnie Dani Alves miał dogonić Paolo Maldiniego, który to trofeum wywalczył czterokrotnie. Jedno i drugie zawisło na włosku, aż do strzału Pedra. Jeszcze przy stanie 5:4 Rami mógł wyrównać w ostatniej minucie meczu.

Heroiczny Krychowiak

Polak Grzegorz Krychowiak kończył spotkanie z urazem pleców - walczył heroicznie z rywalami i bólem, ale swojego drugiego europejskiego trofeum nie zdołał zdobyć.

Przed rokiem Emery żałował, że niezbyt dobrze przygotował Sevillę do gry o trofeum otwierające sezon. Jego drużyna, w której debiutował Krychowiak, przegrała z Realem Madryt 0:2, ani przez moment nie zagrażając "Królewskim". We wtorek była okazja do rewanżu, choć skala wyzwania podobna. Naprzeciwko Sevilli w rywalizacji o Superpuchar Europy stanęła Barca, osobisty prześladowca znakomitego szkoleniowca. Emery jako trener mierzył się z nią 20 razy. Od wtorku bilans brzmi: 6 remisów i 14 porażek. Podobny ma wielu innych dobrych trenerów, bo Katalończycy w ostatniej dekadzie stali się największą europejską potęgą. Wygrali Ligę Mistrzów aż czterokrotnie, co dało im prawo rywalizacji o Superpuchar Europy, który we wtorek zdobyli po raz piąty w historii. Pięć triumfów w tych rozgrywkach miał dotąd tylko AC Milan.

Hiszpańska dominacja

Wtorkowy mecz był wielkim festiwalem Barcy, Sevilli i całej hiszpańskiej piłki - drugie z rzędu spotkanie o Superpuchar Europy był wewnętrzną sprawą klubów Primera Division. Z 30 trofeów europejskich, o które rywalizowano w ostatniej dekadzie, aż 18 zdobyły kluby hiszpańskie. Najwięcej Barcelona (siedem), Sevilla (pięć), Atletico (cztery) i zaledwie dwa największy z największych w XX wieku Real Madryt.

Zdobywając potrójną koronę w minionym sezonie, Luis Enrique rzucił wyzwanie Pepowi Guardioli, który w roku 2009 wygrał z Barcą sześć trofeów. Od wtorku pozostały mu do wygrania już tylko dwa. Za chwilę Katalończycy zmierzą się w Superpucharze Hiszpanii z Athletic Bilbao, a za kilka miesięcy powalczą w Klubowych Mistrzostwach Świata w Japonii, gdzie ich głównym przeciwnikiem ma być odrodzone River Plate. Sześć trofeów Enrique wciąż jest realne, choć z pewnością po godzinie wtorkowego meczu nie przypuszczał, że będzie drżał o wynik przez kolejną godzinę.

Di Maria, Darmian, Immobile - najciekawsze transfery ostatnich tygodni

Więcej o: