Liga Mistrzów. UEFA karze Lecha

Mistrzowie Polski stracą 1,2 mln zł przez rasistowski transparent na meczu z FK Sarajevo. - Zidentyfikujemy winnych i surowo ukarzemy. Otrzymają zakazy stadionowe - mówi prezes Karol Klimczak

"Legion Piła - Krew naszej rasy" - taki transparent wywieszono w sektorze kibiców Lecha w czasie wyjazdowego lipcowego meczu drugiej rundy eliminacji Ligi Mistrzów z FK Sarajevo. Komisja Kontroli Etyki i Dyscypliny UEFA ukarała za to klub 50 tys. euro grzywny i zamknęła stadion w Poznaniu na jedno, najbliższe spotkanie w rozgrywkach europejskich.

To oznacza, że mecz o być albo nie być "Kolejorza" w pucharach zostanie rozegrany przy pustych trybunach. Jeśli piłkarze Macieja Skorży wyeliminują Basel (pierwszy mecz u siebie przegrali 1:3, rewanż w środę), będzie to spotkanie czwartej rundy eliminacji LM. Gdyby - co bardziej prawdopodobne - nie odrobili strat w Szwajcarii, przy pustych trybunach zagrają w czwartej, decydującej rundzie kwalifikacji Ligi Europy.

- Jeśli ktoś ma jakieś swoje przekonania i chce je wyrazić, to może sobie zorganizować wiec, wywiesić transparent w pokoju, klękać i się do niego modlić. Wszystko - proszę to wypikać - k... jedno - mówił w poniedziałek prezes Lecha.

Władze klubu są wściekłe z powodu zachowania trybun. - Europejskie puchary to zwieńczenie całego roku pracy wielu ludzi, kibiców, piłkarzy i pracowników klubu. Nie może być tak, że przez głupotę dwóch czy trzech osób, które wywiesiły transparent, trud wszystkich Wielkopolan idzie na marne - grzmi Klimczak i zapewnia, że osoby, które są odpowiedzialne za incdent, zostaną surowo ukarane. - Zidentyfikujemy te osoby i surowo ukarzemy. Otrzymają zakazy stadionowe - zapewnia. Niewykluczone, że klub wystąpi też na drogę prawną, by dochodzić od tych osób odszkodowania. - Na razie o tym nie myślałem.

Lech zgadza się z UEFA, że zakazanych treści nie powinno być na stadionie. Mistrzowie Polski uważają jednak, że kara jest zbyt surowa, dlatego chcą się odwołać. Poprosili już o uzasadnienie decyzji, a po jej otrzymaniu będą mieli trzy dni na apelację. - Chcemy zrobić wszystko, co w naszej mocy. Nie wyobrażam sobie, że w tak ważnym meczu, który przesądzi o tym, czy wystąpimy w fazie grupowej, zagramy przy pustych trybunach - mówi Klimczak.

Brak kibiców i wysoka grzywna to niejedyne sankcje dla Lecha. Jedną z nich jest także brak przychodów z dnia meczowego, czyli - w przypadku spotkania pucharowego - ok. 1 mln zł. Łącznie z grzywną Lech straci więc ok. 1,2 mln zł.

Poznański klub jest jednak w stanie poświęcić dochody dla obecności kibiców na trybunach. - Zamierzamy zaproponować UEFA wyższą karę finansową w zamian za otwarcie chociażby części obiektu. Zrobimy wszystko - zapewnia Klimczak.

Flaga w Sarajewie została wywieszona w ten sposób, że widoczny był jedynie duży napis "Legion Piła", a druga część hasła zwisała pod ogrodzeniem stadionu. Transparent prawdopodobnie zauważył przedstawiciel współpracującej z UEFA antyrasistowskiej organizacji Football Against Racism in Europe i zgłosił go delegatowi europejskiej federacji. Ten wpisał incydent do raportu. - Ten transparent, z tego co wiemy, był używany przez kibiców z Piły przez kilkanaście lat. Wcześniej zajmowała się nim Komisja Ligi Ekstraklasy i nigdy nie miała zastrzeżeń, co do jego treści - wyjaśnia Klimczak. I dodaje: - Dobrowolnie należymy do UEFA, która kieruje się określonymi zasadami. Nieważne, co jest dozwolone w Polsce, a co nie. Być może nasz sąd uznałby, że ten transparent nie prowokował i nie moglibyśmy tych osób ukarać, ale w UEFA reguły gry są takie, że pewne treści są zakazane - wyjaśnia. Antyrasistowskie stowarzyszenie Nigdy Więcej umieszczało jednak ten transparent w "Brunatnej księdze" zbierającej incydenty rasistowskie na polskich stadionach.

Lech nie pierwszy raz zapłaci za zachowanie swoich kiboli. W 2013 r. na meczu z Žalgirisem Wilno w Poznaniu kibice wywiesili transparent: "Litewski chamie klęknij przed polskim panem". Wtedy UEFA potraktowała klub łagodnie, nakładając na niego 5 tys. euro grzywny i zamykając na jeden mecz jedną trybunę na stadionie Lecha. Europejska federacja uznała wtedy, że baner nie miał charakteru rasistowskiego, a jedynie obraźliwy. Tym razem nie potraktowała jednak Lecha ulgowo. A następnym razem może nawet wyrzucić "Kolejorza" z europejskich pucharów.

Zobacz wideo

Nicklas Bendtner bohaterem Superpucharu Niemiec i internautów [MEMY]

Więcej o: