UEFA gnębi piłkarzy Legii

Złość? Raczej zdumienie, frustracja, a przede wszystkim współczucie. Chyba nigdy wcześniej kibic nie miał bardziej uzasadnionych powodów, by użalić się nad polską drużyną.

Gracze Legii w III rundzie kwalifikacji do Ligi Mistrzów pokonali renomowany Celtic Glasgow. Nie pokonali nawet, ale rozbili, wręcz unicestwili, zwyciężając bezdyskusyjnie w obu meczach. Uzasadniona była duma i radość. Legia od niepamiętnych czasów nie ograła w europejskich rozgrywkach rywala tej klasy. Znalazła się o krok od Ligi Mistrzów, w której polskiego klubu nie było przez 18 lat. To w sporcie epoka, nawet wieczność.

Michał Żyro, Miroslav Radović i kilku innych legionistów przełamało bariery. Pokonało kompleks zaścianka narastający od lat w naszym futbolu. Cztery minuty przed końcem rewanżu, gdy wynik dwumeczu brzmiał 6:1 dla Legii, kiedy rzesze wniebowziętych fanów wciąż nie przestawały przecierać ze zdumienia oczu, trener Henning Berg postanowił dokonać zmiany, która przejdzie do historii polskiej piłki. Na boisko wszedł obrońca Bartosz Bereszyński, zawodnik nieuprawniony do gry. Ktoś w klubie ze stolicy nie zna przepisów UEFA, karę za to poniosą jednak Bogu ducha winni koledzy Bereszyńskiego.

Legia przegrała walkowerem wygrany mecz. Odpadła z Ligi Mistrzów, choć zwyciężyła w sposób tak bezdyskusyjny, w jaki polscy piłkarze nie wygrywają właściwie nigdy. Zawodnicy Legii byli w takiej formie, że mogli z optymizmem stawać do ostatniego dwumeczu dzielącego ich od bram futbolowej i finansowej elity elit - mogli zarobić co najmniej 10 mln euro i dzięki temu wznieść się na wyższy poziom sportowy. Marzenia legły w gruzach przez niedopatrzenie lub - jak kto woli - karygodną niekompetencję działaczy.

Wygląda na to, że polska piłka jest skazana na porażki. Jeśli nie przez nieudacznych piłkarzy, to przez działaczy. Choć w ostatnim ćwierćwieczu historia polskiej piłki składa się właściwie głównie z porażek, to żadna nie była równie głupia.

Ale kara UEFA nie ma nic wspólnego z tak zwanym duchem sportu. Władze europejskiej federacji, gdyby chciały postępować rozsądnie, powinny ukarać działaczy Legii, a nie piłkarzy. Klub powinien dostać wysoką karę finansową, nawet bardzo wysoką, tymczasem walkower uderza w graczy, którzy wywalczyli sobie uczciwie na boisku prawo do spełniania sportowych marzeń. A może jednak kara dla Legii jest tak surowa, bo faktycznie klub ze stolicy jest w UEFA na cenzurowanym? Za burdy kiboli, za wypisywanie na trybunach haseł obrażających uefowskich działaczy. Jeśli tak, to dyskwalifikacja jest już szczytem nonsensu. Radović, Żyro i inni gracze Legii nie mają z tym przecież nic wspólnego. Cierpią za winy popełnione przez innych. Skala absurdu wykroczyła z ram zrozumiałych dla ludzi spoza futbolu.

Więcej o: