Liga Mistrzów. Droga Realu i Atletico do Lizbony

Nie ma wątpliwości, że w finale tegorocznych rozgrywek Ligi Mistrzów wystąpią dwa najsilniejsze zespoły. Wystarczy spojrzeć na wyniki, które Real i Atletico notowały w drodze do Lizbony.

Bilans Królewskich jest powalający. Choć przegrali jedno spotkanie ( ćwierćfinałowy rewanż z Borussią ), to w dwunastu meczach odnieśli aż dziesięć zwycięstw, strzelając rywalom 37 goli. Sam Ronaldo zdobył ich do tej pory 16, dwa razy więcej niż najskuteczniejszy piłkarz Atletico Diego Costa. Drużyna Carlo Ancelottiego dwukrotnie potrafiła w jednym meczu pokonać bramkarza aż sześciokrotnie, a tylko w dwóch przypadkach strzeliła mniej niż dwa gole. Ronaldo wraz z kolegami drzwi do finału wyważył solidnym kopniakiem, bo tylko tak określić można cztery gole strzelone obrońcy tytułu na jego boisku .

Atletico tak rewelacyjnego bilansu bramkowego jak Real nie ma, ale za to w Lidze Mistrzów pozostaje wciąż niepokonanym zespołem. Ponadto zaraz po wyjściu z grupy piłkarzom Diego Simeone trafili się trudniejsi rywale niż Królewskim. AC Milan i FC Barcelona w 1/8 finału i ćwierćfinale to na pewno wyżej postawiona poprzeczka niż Schalke 04 Gelsenkirchen i Borussia Dortmund. Podobnie jak Real, Atletico udział w finale zapewniało sobie na wyjeździe, i podobnie jak Real uczyniło to w wielkim stylu .

Zobacz wideo