Liga Mistrzów. Mandżukić zagra jak Lewandowski?

- Woleliśmy innego rywala. Ale w rewanżu Lewandowski już zagra i jak znów strzeli cztery gole, to mamy szansę - mówił Hans-Joachim Watzke, gdy Borussia trafiła na Real w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Dwumecz wygrali ?Królewscy?, którzy teraz zmierzą się w półfinale z Bayernem Monachium. Mario Mandżukić raczej nie rozstrzela Realu tak jak przed rokiem zrobił to Polak. Chorwat może nawet nie zmieścić się w wyjściowym składzie Bayernu. Mecz w środę o godz. 20.45. Relacja na żywo w Sport.pl

Mandżukić, który od lipca będzie rywalem Lewandowskiego w walce o miejsce w pierwszej jedenastce ekipy Josepa Guardioli, wciąż czeka na swój wielki mecz w Lidze Mistrzów. 28-letni snajper rozgrywa w niej drugi sezon, legitymuje się bilansem 18 meczów i sześciu goli, zdobywa 0,33 gola na mecz.

Strzelał, ale nie seriami

Dwa lata młodszy Lewandowski w elitarnych rozgrywkach zdziałał dużo więcej. Mówią o tym i suche liczby (17 goli w 28 meczach, średnio 0,61 bramki na spotkanie, wyższą z grona 50 najskuteczniejszych zawodników w historii Pucharu Europy ma tylko 10 graczy) i szacunek, z jakim patrzy na Polaka świat po tym, czego dokonał przed rokiem.

Dwa tygodnie temu Real przyjechał do Dortmundu po zwycięstwie 3:0 w pierwszym ćwierćfinałowym starciu z Borussią. W nim zabrakło pauzującego za kartki Lewandowskiego. Hiszpańska prasa ostrzegała, co może zrobić Polak w rewanżu, straszyła "Królewskich", że spróbuje powtórzyć pokera, czyli - jak przed rokiem, w półfinale - strzelić im cztery gole i zapewnić Niemcom awans.

Za tamten niezapomniany występ "Kicker" wystawił "Lewemu" notę marzeń 1. Tym razem bohaterami byli: pozytywnym strzelec dwóch goli Marco Reus, a negatywnym Henrich Mchitarian, który zmarnował trzy znakomite okazje, przez co Borussia nie wygrała wyżej niż 2:0. Polak, który m.in. przeprowadził akcję, po której padł drugi gol, został oceniony na dobre 2,5.

Na "jedynkę" Lewandowski zapracował wcześniej, strzelając dwa gole w wyjazdowym meczu 1/8 finału z Zenitem St. Petersburg, który ekipa Juergena Kloppa pokonała 4:2.

Wtedy Polak rozegrał czwarty w karierze mecz w Lidze Mistrzów, w którym zdobył co najmniej dwa gole. Pierwszy taki zanotował w ubiegłym sezonie w Amsterdamie, gdzie wpisał się na listę strzelców dwukrotnie, a Borussia pokonała Ajax 4:1. Po niezapomnianym 4:1 i czterech golach z Realem w tym sezonie były jeszcze dwa trafienia "Lewego" w wygranym 3:0 meczu z Marsylią.

Mandżukić takiego wieczoru w Lidze Mistrzów jeszcze nie przeżył. Cieszył się niedawno, gdy trafił w wygranym 3:1 rewanżu z Manchesterem United w ćwierćfinale, fetował po golu strzelonym Borussii w ubiegłorocznym finale wygranym przez Bayern 2:1, ale największym bohaterem swojej drużyny nie był i tym razem raczej też nie będzie.

Gwiazda? Arjen Robben

- My też mamy niewiarygodnego piłkarza. Jest nim Arjen Robben. To wielka gwiazda, grająca na poziomie Ronaldo, Messiego czy Neymara - mówi Matthias Sammer. W ten sposób dyrektor sportowy Bayernu typuje zawodnika mającego być odpowiedzią na wracającego do gry w Realu Cristiano Ronaldo.

A Mandżukić? Prowadzący "Królewskich" Carlo Ancelotti ma nadzieję, że to on, a nie Thomas Mueller będzie w środę grał jako napastnik Bayernu. Chorwata uważa za gracza statycznego, z którym środkowi obrońcy jego drużyny Sergio Ramos i Pepe poradziliby sobie lepiej niż z 25-letnim Niemcem.

Ciekawe, którego z nich wolałby zobaczyć w akcji Lewandowski. Nad Chorwatem, który w bieżącym sezonie jest głównym snajperem Bayernu, Polak ma sporo przewag. Co prawda w Bundeslidze wspólnie prowadzą w klasyfikacji najlepszych strzelców (mają po 18 goli), ale Lewandowski uchodzi za gracza bardziej wszechstronnego (w trwającym sezonie niemieckiej ekstraklasy zanotował 11 asyst, a Mandżukić - sześć) i efektownego (średnie noty z "Kickera" Lewandowskiego to 2,82 w Bundeslidze i 2,89 w Lidze Mistrzów, a Mandżukicia - 3,10 i 3,14).

- Mandżukić to bardzo dobry gracz, dużo pracuje dla zespołu, potrafi nawet wracać na własną połowę, co napastnikom rzadko się zdarza. Chorwat walczy, bardzo się stara, ale jeśli chodzi o umiejętności snajperskie, to jest typowym królem pola karnego. Natomiast Robert jest naprawdę wszechstronny. Jego można ustawić na szpicy, równie dobrze można kazać mu grać za napastnikiem, można go też wystawiać obok innego napastnika. Lewandowski pozwala trenerowi stosować różne kombinacje. Krótko mówiąc, Polak lepiej gra w piłkę, lepiej się z tą piłką obchodzi, ona go słucha bardziej niż Mandżukicia. Dlatego wydaje mi się, że wygra rywalizację - podsumowuje były napastnik reprezentacji Polski i m.in. Bayeru Leverkusen, Marek Leśniak.

Więcej o: