Liga Mistrzów. Niepodyktowane karne w hiszpańskim pojedynku?

Wynik spotkania pomiędzy Atletico a Barceloną pozostawał otwarty do ostatniego gwizdka sędziego. Zawodnicy obu drużyn mieli zastrzeżenia do pracy Howarda Webba i trzykrotnie domagali się od niego podyktowania rzutu karnego na korzyść swoich drużyn. Najpierw pretensje do arbitra miał Adrian, później Fabregas, a następnie Villa.

Pierwsza sytuacja miała miejsce w 41. minucie meczu. Adrian opanował piłkę na dużej szybkości i był pociągany za ramię przez Mascherano. Hiszpan upadł na ziemię, ale gwizdek arbitra milczał.

Chwilę później debata miała miejsce po drugiej stronie boiska. Cesc Fabregas dostał podanie od Alvesa w pole karne, chciał ograć zwodem Godina, ale przewrócił się w "11". Webb uznał jednak, że kontakt był niewystarczający, aby podyktować rzut karny.

Najwięcej kontrowersji budziła sytuacja z drugiej części spotkania. David Villa został zaatakowany w polu karnym przez Mascherano. "El Guaje" upadł, Simeone protestował, ale arbiter nie pokazał na jedenasty metr.

Atletico Madryt pokonało w rewanżowym meczu ćwierćfinałowym Ligi Mistrzów FC Barcelonę 1:0 i awansowało do półfinału. Zmierzy się w nim z Chelsea, Realem lub Bayernem.

Więcej o: