Liga Mistrzów. Norweski sędzia meczu Bayern - Arsenal był oskarżany o sprzyjanie Anglikom

Oddvar Moen z Norwegii poprowadzi wtorkowy mecz rewanżowy Bayernu z Arsenalem w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Co ciekawe, arbiter ten prowadził także spotkanie drużyny z The Emirates w 2010 roku, gdy na tym właśnie stadionie 1:5 przegrał Szachtar Donieck. Szkoleniowiec gości Mircea Lucescu oskarżył wówczas Norwega o sprzyjanie angielskiej drużynie, gdyż ?oba kraje są częścią tej samej anglosaskiej kultury?. Mecz w Monachium o 20.45 - Relacja Z Czuba i Na Żywo na Sport.pl.

Menedżer "Kanonierów" Arsene Wenger był podczas poniedziałkowej konferencji prasowej częściowo zadowolony z wyboru arbitra, twierdząc, że zwiastuje to szansę gry "jedenastu na jedenastu" do końcowego gwizdka. Dodał on jednak, że skandynawscy sędziowie mogą nie być idealni do wielkich meczów Ligi Mistrzów.

- W tych rozgrywkach oczekujesz dobrego sędziego, a moim zdaniem gdy arbitrzy są bliżej mocnych lig, to mają więcej szans na wykrycie "trików" piłkarzy, które mogą zadecydować o przebiegu meczu. Wenger dodał także, że liczy na powtórkę sprzed roku, gdy jego drużynie udało się wygrać rewanż, jednak tym razem ma nadzieję na zwycięstwo w większych rozmiarach.

Dobrym znakiem dla Arsenalu może być wybór sędziego, który prowadził wygrany 5:1 mecz w fazie grupowej LM. Lucescu sugerował wówczas, że Moen pomógł wygrać gospodarzom, gdyż dla Skandynawów naturalne jest branie strony Brytyjczyków. - Niektórzy z nich przecież nawet studiowali w Anglii - mówił szkoleniowiec.

- My nigdy nie dostaniemy takiej pomocy od sędziów w rozgrywkach europejskich, na jaką mogą liczyć wielkie kluby. Jeśli gramy mecz na The Emirates, to mało zaskakujący jest fakt, że tak niewiele osób zauważa, ile prezentów podarował arbiter Arsenalowi. Najpierw pozwolił na strzelenie gola z oczywistego spalonego, a później dał rywalom rzut karny w sytuacji, gdy dwóch piłkarzy po prostu się zderzyło - tłumaczył w 2010 Rumun.

Sam Moen odniósł się wówczas do zarzutów trenera Szachtara, mówiąc: - Mogę kategorycznie zaprzeczyć sugestiom, jakobym miał jakąkolwiek słabość wobec angielskich klubów. W relacji norwesko-angielskiej nie ma nic więcej wspólnego niż w stosunku kultury ukraińskiej czy niemieckiej wobec kultury z Wysp. Jesteśmy tutaj, by wykonywać swoją pracę - powiedział Norweg.

Zobacz wideo
Więcej o: