Liga Mistrzów. Bayern się wspina i będzie jeszcze lepszy. Co wiemy po finale?

Trener Jupp Heynckes został w sobotę czwartym szkoleniowcem, który wygrał Puchar Europy z dwoma klubami. Odejdzie jednak, a Bayern będzie jeszcze mocniejszy.

Finalne pudła Arjena Robbena

Rok temu, w ligowym szlagierze z Borussią nie wykorzystał rzutu karnego, a chwilę później nie trafił do bramki z trzech metrów. Monachijczycy przegrali 0:1 i stracili szanse na mistrzostwo. W dogrywce ubiegłorocznego finału Champions League holenderski skrzydłowy również nie wykorzystał jedenastki, a Bayern przegrał po rzutach karnych.

W finale mistrzostw świata w RPA, przy stanie 0:0, dwa razy samotnie biegł na bramkę Ikera Casillasa, ale nie potrafił go pokonać. W dogrywce gola zwycięskiego dla Hiszpanii strzelił Andres Iniesta, Holandia trzeci raz w historii zakładała tylko srebro mundialu.

W sobotę Robben znów marnował najlepsze szanse, tylko w pierwszej połowie mógł strzelić dwa gole. Aż przyszła 89. minuta, Franck Ribéry podał Holendrowi, a ten pokonał Romana Weidenfellera i zapewnił Bayernowi zwycięstwo w Lidze Mistrzów.

Bayern lepiej kopał z rogów

Na piątkowym treningu dortmundczycy długo ćwiczyli rzutu rożne. Dośrodkowywali Marcel Schmelzer, Marco Reus, Kevin Grosskreutz i Jakub Błaszczykowski, żaden nie robił tego dobrze. W Londynie było podobnie, po podaniach ze stałych fragmentów Borussia nie stwarzała zagrożenia pod bramka Neuera. Bayern w pierwszej połowie najbliżej strzelenia gola był właśnie po dośrodkowaniach z rzutów rożnych.

Borussia więcej zrobić nie mogła

Przed meczem zdecydowanym faworytem wydawał się Bayern, przez cały sezon miażdżący rywali w lidze, krajowym pucharze i Europie. Przez pierwsze minuty na Wembley Bawarczycy rzadko wybiegali jednak z własnej połowy, pierwszy celny strzał oddali dopiero w 26. minucie. Trener Borussii od pięciu lat uczy piłkarzy, by bezpośrednio po stracie piłki nie robili kroku do tyłu, ale by ruszali do przodu i uniemożliwiali rywalom rozpoczęcie akcji. W Londynie Borussia perfekcyjnie powstrzymywała rywali przez pół godziny, później coraz częściej atakował Bayern. Klopp i jego piłkarze nie mogą jednak mieć do siebie pretensji, więcej w meczu z tak silnym rywalem zrobić po prostu nie mogli.

Bayern się wspina, Heynckes wchodzi do elity

Bawarczycy piąty raz zdobyli Puchar Europy, wcześniej triumfowali w 1974, 75, 76 i 2001 r. Równie często najcenniejsze europejskie trofeum wygrywał Liverpool, częściej - tylko Milan (7 zwycięstw) i Real Madryt (9).

Trener Jupp Heynckes został w sobotę czwartym szkoleniowcem, który wygrał Puchar Europy z dwoma klubami. Dołączył do Ernsta Happela (Feyenoord, Hamburg), Ottmara Hitzfelda (Borussia, Bayern) i José Mourinho (Porto, Inter).

Gdzie skończy Bayern, gdzie skończy Borussia

Wiadomo, że Heynckesa zastąpi Pep Guardiola, że z Borussii przyjdą Mario Goetze oraz, prawdopodobnie, Robert Lewandowski. Niemal na pewno na nich transfery się nie skończą. Bawarczycy są faworytem bukmacherów do zwycięstwa w LM w następnym sezonie i trudno się dziwić.

Dortmundczycy latem będą starali się zatrzymać Matsa Hummelsa (interesuje się nim Barcelona) oraz znaleźć następców Goetze (być może będzie nim Christian Eriksen z Ajaksu) oraz Lewandowskiego (plotkuje się m.in. o Edinie Dżeko z Manchesteru City). Kogo by nie znaleźli, będą mieli zdecydowanie mniej szans na występ w przyszłorocznym finale od Bayernu.

Relacje z najważniejszych zawodów w aplikacji Sport.pl Live na iOS i na Androida

Więcej o: