Liga Mistrzów. Barcelona na kolanach. Bayern w finale!

FC Barcelona nie dokonała niemożliwego i nie zagra w finale Ligi Mistrzów na Wembley. Katalończycy nie byli w stanie odrobić czterech bramek straty z pierwszego meczu. Po raz drugi przegrali sromotnie z Bayernem. Tym razem 0:3.

relacja na żywo z meczu Barcelona - Bayern ?

Jeszcze nigdy w historii Champions League, a w tej formule rywalizacja o Puchar Europy toczy się od sezonu 1992/93, nikomu nie udało się odrobić czterech goli straty. Co więcej, w trwającym sezonie Bayern nie stracił tylu bramek w jednym spotkaniu w żadnych rozgrywkach. W 31 meczach Bundesligi jego bramkarz wyciągnął piłkę z własnej siatki zaledwie 14-krotnie. Tak też nie stało się w środowy wieczór.

Barcelona przystąpiła do meczu pogodzona z brakiem awansu. W pierwszym składzie nie wyszedł jej najlepszy piłkarz Lionel Messi, który jeszcze odczuwa skutki kontuzji jakiej doznał w pierwszym ćwierćfinałowym meczu LM z Paris Saint-Germain. Argentyńczyk już do końca meczu siedział w klubowej kurtce i nawet na chwilę nie pojawił się na rozgrzewce.

W pierwszej połowie to oczywiście Barcelona była częściej przy piłce. Nic z tego jednak nie wynikało. Pierwszy celny strzał w 23. minucie oddał Pedro. Później w doskonałej sytuacji był Xavi, jednak z bliska chybił.

Początek drugiej połowie był końcem marzeń Barcelony o cudzie. Piłkę dostał Robben. Zrobił ten sam zwód co zawsze, przerzucając sobie piłkę na lewą nogę i jak zawsze obrońca dał się nabrać. Holender zakończył akcję precyzyjnym uderzeniem w okienko.

Od tego momentu Bayern całkowicie zdominował sytuację na boisku. Rozpoczął wymienianie krótkich podań, takich z jakich przez lata słynęła Barcelona. Niemiecki kibice co podanie wykrzykiwali "ole". Poddał się również Tito Vilanova. Zdjął dwóch piłkarzy, którzy przez te lata stanowili o sile tego zespołu - Xaviego i Andresa Iniestę.

Bayern jednobramkowym prowadzeniem się nie nasycił. Na lewym skrzydle szalał Franck Ribery. Raz dośrodkował tak, że Gerard Pique jedyne co mógł zrobić to skierować piłkę do własnej siatki, a raz tak, że swoją kolejną bramkę w LM strzelił głową Thomas Müller.

Jupp Heynckes po zdobyciu pierwszej bramki zaczął z boiska zdejmować zawodników, którym w przypadku żółtej kartki groziło wykluczenie z finału. Schodzili więc Bastian Schweinsteiger, Javi Martinez i Philipp Lahm. W komplecie pojawią się na Wembley 25 maja. Tam na Bawarczyków czeka już Borussia Dortmund. To pierwszy w historii LM finał z dwiema drużynami z Niemiec.

Relację z meczu Borussia - Real ?

Więcej o: