Liga Mistrzów. Dembiński: Czekam na mecz Borussia - Barcelona

- Szkoda, że Borussia nie wpadła na Barcelonę, bo chciałbym zobaczyć, czy przeciw niej jest w stanie grać swoją piłkę. Ale wierzę, że w tej edycji jeszcze dojdzie do takiego starcia - mówi Jacek Dembiński przed ćwierćfinałem, w którym BVB zmierzy się z Malagą. - Doceniam rywala Borussii, ale Robert Lewandowski jest w świetnej formie, a cały zespół może powtórzyć sukces z sezonu 1996/97 - dodaje były reprezentant Polski, który 17 lat temu w barwach Widzewa strzelał gole późniejszemu zwycięzcy Champions League. Transmisja meczu Malaga - Borussia o godz. 20.45 w TVP 1, relacja na żywo w Sport.pl

W sezonie 1996/1997 Borussia prowadzona przez Ottmara Hitzfelda niespodziewanie wygrała Ligę Mistrzów, pokonując w finale rozegranym w Monachium Juventus Turyn 3:1. Wcześniej, w fazie grupowej Niemcy rywalizowali m.in. z Widzewem Łódź. W Dortmundzie mistrzowie Polski przegrali z BVB 1:2, a na własnym stadionie wywalczyli remis 2:2 po dwóch golach Dembińskiego.

- Tamta Borussia na pewno była bardzo dobrą, świetnie poukładaną drużyną, ale nie grała z takim polotem jak obecna. Tę ogląda się przyjemniej. Z drugiej strony czasy się zmieniły, piłka jest trudniejsza, szybsza, obrońcy bliżej podchodzą do napastników, wszystko się toczy na skróconym polu gry. I trudniejsi są też rywale Borussii. Oczywiście wtedy też nie brakowało wielkich firm, ale chyba nie były aż tak mocne jak Barcelona, Real i Bayern, które najpewniej teraz awansują do najlepszej czwórki - analizuje Dembiński.

Mimo to były napastnik m.in. Hamburgera SV wierzy, że Borussia jest w stanie powtórzyć sukces sprzed 16 lat. - Szkoda, że w ćwierćfinale Dortmund nie trafił na Barcelonę, bo bardzo chciałbym zobaczyć, czy mistrzowie Niemiec są w stanie się wznieść na taki poziom, jaki prezentuje "Duma Katalonii". Swoją siłę Borussia pokazała już we wcześniejszych meczach, bo przecież jest jedyną niepokonaną drużyną w tej edycji Ligi Mistrzów, a w grupie miała lepszy bilans choćby od Realu Madryt, ale chciałbym się przekonać, czy potrafiłaby grać swoją piłkę w walce z zespołem, który każdemu narzuca własny styl - mówi Dembiński. - Mam nadzieję, że w półfinale albo w finale Borussia z Barceloną się spotka - dodaje.

Były piłkarz otwarcie przyznaje, że to drużyna Łukasza Piszczka, Jakuba Błaszczykowskiego i Roberta Lewandowskiego jest jego faworytem w ćwierćfinałowym dwumeczu z Malagą, ale też podkreśla, że Hiszpanie nie będą dla Borussii łatwym rywalem.

- Pamiętam Malagę, z którą kiedyś rywalizowałem w barwach Amiki [w dwumeczu drugiej rundy Pucharu UEFA klub z Wronek przegrał oba spotkania 1:2 i odpadł z rozgrywek], jestem pod wrażeniem wielkiego postępu, jaki zrobiła, bardzo doceniam ją za to, że jest czołowym zespołem ligi hiszpańskiej. Dla mnie jest jasne, że skoro Malaga radzi sobie z większością przeciwników w Primera Division, to i w Europie nie przez przypadek zaczyna być liczącą się siłą - tłumaczy Dembiński.

Jednak według niego Borussia ma po prostu więcej atutów. - Nie patrzę tylko przez pryzmat polskiego kibica. Wiadomo, że skoro od lat nie mamy swojej drużyny w Lidze Mistrzów, to trzymamy kciuki za te, w których grają nasi piłkarze. Ale Borussia jest faworytem nie tylko dlatego, że tak chcemy. Ona ma większe doświadczenie, świetnie potrafi grać z kontry, co może jej się bardzo przydać, kiedy Malaga się odkryje, szukając korzystnego wyniku przed rewanżem, umie też konstruować spokojne, pozycyjne ataki i w każdym jest bardzo groźna - analizuje były reprezentant Polski. - Robert jest w świetnej formie, strzela bardzo dużo goli, w Maladze pewnie też będzie miał swoje okazje, bo gospodarze na pewno nie zamurują bramki. To będzie dobry, otwarty mecz, który moim zdaniem zakończy się bramkowym remisem. A dla Borussii w perspektywie rewanżu to będzie zwycięski remis - kończy Dembiński.

Zobacz wideo

Tu grają przyszłe polskie gwiazdy NBA

Więcej o: