Liga Mistrzów. Media zachwycone grą Milanu. "Messi zamilkł, stadion oszalał"

Sportowe media poświęciły w czwartek dużo miejsca pojedynkowi Milanu z Barceloną w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Dziennikarze przede wszystkim chwalili piłkarzy z Mediolanu za wyłączenie z gry Lionela Messiego. Jordi Roura za porażkę obwiniał stan murawy, zaś Gerard Pique zastanawiał się, czy kibice przypadkiem nie przeceniają piłkarzy z Camp Nou.

Podopieczni Massimiliano Allegriego sprawili niespodziankę kibicom i ekspertom, pokonując w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów FC Barcelonę 2:0. Zgodnie z przewidywaniami, przy piłce częściej byli goście, lecz to Milan wykazał się z w tym spotkaniu większą skutecznością. Bramki dla gospodarzy strzelali Kevin Prince Boateng i Sulley Muntari. Jednak najwięcej pochwał po meczu zebrała formacja defensywna włoskiej drużyny, która skrupulatnie realizowała założenia taktyczne.

Liga Mistrzów. Milan wstrząsnął Barceloną ?

"Messi mógł tylko milczeć"

- Lionel Messi w tym sezonie stwarzał średnio sześć sytuacji bramkowych na mecz. W spotkaniu z Milanem udało mu się to tylko raz - podkreślali dziennikarze ESPN. Messi w potyczce z Milanem był praktycznie niewidoczny. Popisał się kilkoma efektownymi zagraniami, lecz nie potrafił stworzyć realnego zagrożenia pod bramką Christiana Abbiatiego. Jak wyliczyli statystycy, Argentyńczyk tak słaby mecz rozegrał ostatnio w listopadzie 2011 roku (przeciwko Rayo Vallecano). Barcelona zaś pod względem liczby stworzonych sytuacji zanotowała najgorszy wynik od trzech sezonów.

- Argentyńczyk czekał na odpowiedni moment, lecz gdy dostawał piłkę, momentalnie dobiegało do niego czterech lub pięciu piłkarzy. Milan zaprezentował niezwykle skuteczną taktykę - chwalił włoską drużynę dziennikarz La Gazzetta dello Sport. Włoskie media entuzjastycznie zareagowały na zwycięstwo "Rossonerich" i w całej tej euforii zapomniały o kontrowersyjnych okolicznościach, w jakich padła pierwsza bramka.

"Błąd sędziego to żadna wymówka"

Trafienie Kevina Prince'a Boatenga na 1:0, poprzedzone było kontrowersyją sytuacją, niektórzy widzieli zagranie ręką, co w świecie futbolu wzbudziło wiele kontrowersji. Riccardo Montolivo uderzył z 30 metrów, piłka odbiła się od rąk Cristiana Zapaty i spadła pod nogi Boatenga, który pokonał Victora Valdesa. Media pomijają jednak ten temat, skupiając się na grze, jaką zaprezentowali piłkarze Milanu. Pomyłkę sędziego bagatelizował po meczu również Gerard Pique.

- Sędziowie popełniają błędy, lecz nie możemy się tym usprawiedliwiać - powiedział obrońca FC Barcelony. - 2:0 to fatalny wynik, lecz cały czas mamy nadzieję na awans. Być może nie jesteśmy tak genialną drużyną, jak wszyscy myślą - dodał.

Roura: "To nie murawa, lecz kartoflisko"

Pretensji do sędziego nie miał także Jordi Roura. Asystent Tito Vilanovy, w pomeczowej wypowiedzi, za porażkę bardziej obwiniał stan murawy. - Jestem przekonany, że na Camp Nou zaprezentujemy się lepiej. U siebie będziemy mieć kibiców i dobrze przygotowaną murawę - powiedział 45-letni Hiszpan. - Boisko przypomina uprawę ziemniaków. Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca na tym poziomie - dodał.

Więcej o: