Liga Mistrzów. Terry grał ze złamanymi żebrami

Kapitan Chelsea, John Terry, ujawnił, że w rewanżowym meczu ćwierćfinałowym Ligi Mistrzów z Benficą (2:1) grał z dwoma złamanymi żebrami i z ledwością mógł oddychać.

31-latek zszedł z boiska po godzinie i powiedział dziennikarzom, że odczuwał uraz bardziej, niż w pierwszym ćwierćfinale w Lizbonie.

- Nie mogłem oddychać, klatka mi się zamykała. Było mi ciężko, zwłaszcza w pierwszej połowie. Mam nadzieję, że wyzdrowieję - powiedział.

- Nie wiem, jak długo mnie nie będzie. Rano zrobię skan i zobaczymy, co dalej. To straszne.

- Gdy dostajesz w żebra, nie możesz nic zrobić. Nie możesz tego leczyć. Musisz czekać, aż się zagoi, ale na pewno stać mnie na grę - mówi obrońca.

- Myślałem, że jest w porządku, ale, później w drugiej połowie, robiło się gorzej i naprawdę nie mogłem złapać oddechu - opisuje Anglik.

- Było ciężko. W życiu tak się nie czułem - dodaje.

Terry zdołał dokończyć pierwszy mecz. Zagrał też 90 min. w zwycięskim meczu 4:2 z Aston Villą w sobotę.

Chelsea zagra w szóstym półfinale Ligi Mistrzów w ostatnich dziewięciu latach. Po raz siódmy zmierzy się z Barceloną.

W 26 dni "The Blues" rozegrają osiem spotkań, wliczając w to półfinały FA Cup i Ligi Mistrzów. 15. kwietnia - trzy dni po meczu z Barceloną - spotkają się z Tottenhamem.

Powrót Terry'ego po przejęciu sterów w klubie przez trenera tymczasowego, Roberta Di Mattea, pomógł Chelsea w wygraniu siedmiu z dziewięciu ostatnich spotkań.

Wymyśl dialog i zgarnij voucher o wartości 100 euro!

 

Koniec sezonu dla Pato ?

Więcej o: