Liga Mistrzów. Marcin Żewłakow: Rewanż w piekle

- Kiedy mój brat przyjeżdżał z Olympiakosem na Cypr grać latem, mówił: ?Marcin, w Grecji jest gorąco, ale tu jest jak w piekle?! Wieczorem powietrze będzie potwornie suche, jak w saunie. Trzeba odpowiednio gospodarować siłami i dobrze dobrać taktykę - mówi po losowaniu el. Ligi Mistrzów Marcin Żewłakow. Wisła Kraków zagra z APOEL-em Nikozja.

Najmocniejsze poglądy na Facebook.com/Sportpl ?

Robert Błoński: Więcej telefonów odebrał pan z Cypru czy Polski?

Marcin Żewłakow: Z Polski. Z Cypru, oprócz dziennikarzy, dzwoniła zaprzyjaźniona osoba z obozu APOEL-u. Pytała o sprawy logistyczne, kiedy i gdzie można zobaczyć, jak gra Wisła.

Jak były piłkarz APOEL-u i zawodnik z polskiej ligi, który widzi Wisłę na co dzień, oceni losowanie?

- Oba zespoły mają podobny potencjał, są oparte na zawodnikach zagranicznych. W pierwszym składzie rywali gra maksymalnie dwóch Cypryjczyków, więc proporcje są niemal identyczne. W meczach decydujących o awansie do LM APOEL i Wisła rzadko są faworytami. Dla obu awans będzie ogromnym osiągnięciem. Po stronie APOEL-u jest może trochę więcej doświadczenia, bo dwa lata temu graliśmy w Champions League. Atutem na pewno będzie własne boisko w rewanżu. Mam nadzieję, że Wiśle uda się odpowiednio wysoko wygrać pierwsze spotkanie, bo na Cyprze czeka ją piekło. Kiedy mój brat przyjeżdżał z Olympiakosem na Cypr grać latem, mówił: "Marcin, w Grecji jest gorąco, ale tu jest jak w piekle"! Wieczorem powietrze będzie potwornie suche, jak w saunie. Trzeba odpowiednio gospodarować siłami i dobrze dobrać taktykę.

Liga Mistrzów. Engel przestrzega: nie wolno zlekceważyć Cypryjczyków! Wisła musi być ostrożna

Liga cypryjska zaczyna się pod koniec sierpnia. Wisła już gra.

- APOEL, jak Wisła, rozegrał cztery mecze w eliminacjach i nie stracił w nich gola. W trzeciej rundzie wygrał na wyjeździe 2:0 ze Slovanem Liberec, czyli dla mnie europejskim średniakiem. Zespoły, które w sierpniu przyjeżdżały na Cypr z poczuciem dopełnienia formalności w pucharach, wyjeżdżały pokonane. W 2009 roku, w decydującej rundzie, przegraliśmy w Kopenhadze 0:1. W rewanżu było 3:1. Duńczyków zatkało, pod koniec meczu mieli bardzo krótki oddech. We wcześniejszej rundzie pokonaliśmy u siebie Partizan 2:0.

Nic nie można zrobić?

- Niewiele. Pamiętam swój debiut w APOEL-u z Crveną Zvezdą. W przerwie usiadłem, spojrzałem na Jeana Paulistę [były piłkarz Wisły], i widać było, że obaj najchętniej zeszlibyśmy z boiska. Dopiero z czasem da się grać. Gospodarowanie siłami może być kluczowe.

Trener APOEL-u Ivan Jovanović...

-...to dobry strateg. Każdy piłkarz ma zadania, a on pilnuje, by je wypełnili. Dobro zespołu jest dla niego ważniejsze niż pojedyncze popisy. Na Cyprze jest jednym z bardziej utytułowanych szkoleniowców. Słynie z twardej ręki, ma słabość jedynie do Kostasa Charalambidesa, który wcześniej grał w Panathinaikosie. Dobrze się kiwa i czasem nie trzyma się rygoru trenera. Próbuje decydować o wyniku.

Gwiazdy APOEL-u?

- Są - jak w Wiśle Melikson czy Małecki - boiskowi dowódcy. Przede wszystkim lewonożny brazylijski pomocnik Manduca, świetny grecki bramkarz Chiotis, bardzo groźny napastnik Brazylijczyk Ailton Almeida.

Czy dziś to lepsza drużyna od tej, w której pan grał w Champions League?

- Na pewno nie jest gorsza.

Jak duża jest presja, żeby APOEL awansował do Ligi Mistrzów?

- Oni zdają sobie sprawę, że nie są murowanymi faworytami, dlatego presja nie będzie wyjątkowa. Ale skierują wszystkie siły, by awansować. Szansę oceniam równo. Wisła trafiła na rywala, od którego nie ma prawa czuć się gorsza. O wyniku zadecydują szczegóły.

Startuje Ekstraklasa! Sprawdź 10 największych hitów transferowych lata ?

Więcej o: