Ekstraklasa. Korona Kielce się zwija

Nikt nie kupił klubu, więc stary właściciel - miasto - zapowiada minimalizację kosztów i sportowych ambicji. Z okrojonym budżetem, z odmłodzonym składem, trenerskim debiutantem w ekstraklasie w nowym sezonie Korona ma walczyć o uniknięcie spadku

- Miasto nie zostawi drużyny w tak trudnym momencie - zadeklarował we wtorek Janusz Koza, przewodniczący rady nadzorczej. To efekt braku ofert na zakup 70 proc. akcji klubu - mimo licznych zapewnień o rozmowach z potencjalnymi inwestorami i zlecenia poszukiwań firmie konsultingowej Budoserwis. Zrezygnował nawet Marek Profus, z którym w Kielcach negocjowano od kilku tygodni. - Brak zainteresowania był w dużym stopniu następstwem kiepskich wyników. Będziemy jednak nadal próbować sprzedać klub - mówi Koza.

Teraz Korona zaciśnie pasa. Obniżone zostaną płace zawodników, ograniczone zatrudnienie w klubowej administracji, a sportowe plany zminimalizowane. Zamiast zapowiadanej zimą walki o europejskie puchary będzie walka o pozostanie w lidze. - Taki cel postawiliśmy przed trenerem Leszkiem Ojrzyńskim - mówi prezes Tomasz Chojnowski.

Przez trudne czasy Koronę poprowadzi debiutujący w ekstraklasie 39-letni były szkoleniowiec Zagłębia Sosnowiec. Klub opuszczą prawdopodobnie najlepiej opłacani zawodnicy, bo trudno spodziewać się, że Andrzej Niedzielan, Hernani czy Paweł Golański zgodzą się na znaczne obniżenie kontraktów, a płace piłkarzy pochłaniają prawie 80 proc. całego budżetu. Ten będzie okrojony, z 22 mln w minionym sezonie, nawet o połowę. - Chcemy odmłodzić zespół, dać też szansę wychowankom. Jednak liczymy, że nie osłabimy się kadrowo, bo młodsi, niemający jeszcze zbyt wielu występów w ekstraklasie, będą mocno rywalizować o miejsce w składzie - mówi prezes Chojnowski.

Więcej o: