Probierz rezygnuje. Gwiazda czy tylko meteoryt?

Jagiellonia była rewelacją jesieni w ekstraklasie, a Michał Probierz pozował na wschodzącą trenerską gwiazdę. We wtorek zrezygnował, choć na cztery kolejki przed końcem jego piłkarze są o krok od historycznego wicemistrzostwa

Moim celem było zdobycie tytułu i Pucharu Polski. Nie mamy na to szans, dlatego zrezygnowałem - tłumaczył decyzję Probierz. Do dymisji podał się po porażce 0:2 z Polonią Warszawa. Trzeciej z rzędu i trzecim meczu, w którym białostoczanie nie strzelili gola. Jesienią Jagiellonia zdobyła 30 punktów, wiosną - 11 w 10 meczach.

Nieprzyjęta dymisja Probierza da Jadze wstrząs i europejskie puchary?

 

- Robię to dla dobra drużyny. Działacze sobie poradzą i znajdą następcę. Może zadziała efekt "nowej miotły" i Jagiellonii uda się awansować do pucharów. Pewne rzeczy człowiek czuje. Intuicja podpowiada mi, że pewien etap się skończył i dlatego lepiej pożegnać się w normalnym stylu, niż później być śmieciem - mówił na konferencji prasowej w stolicy.

Właściciele klubu, z prezesem Cezarym Kuleszą na czele, byli zaskoczeni słowami trenera, który ma ważny kontrakt do 2012 roku. - Nie przyjmuję dymisji. I jestem bardzo zdziwiony decyzją Michała. To tak, jakby sprinter biegł na 100 m i zatrzymał się 4 m przed metą, bo nie chciał zająć drugiego miejsca. Mamy cztery kolejki do końca, jesteśmy wiceliderem. Z Legią, Koroną i Ruchem zagramy w Białymstoku. Nie robię tragedii, podium jest realne, a wicemistrzostwo też będzie wielkim sukcesem - stwierdził prezes.

Po meczu w Warszawie nie zdążył porozmawiać z Probierzem. Miał umówione spotkanie z szefami klubów Ekstraklasy, by naradzić się przed spotkaniem z premierem Donaldem Tuskiem. Z Probierzem, najdłużej pracującym trenerem w lidze (od lipca 2008 roku), który rok temu wywalczył dla Jagiellonii Puchar Polski, spotkał się w środę wieczorem. - Będę namawiał Michała, żeby jednak został - mówił nam przed rozmową. - Ma przecież ważną umowę, nie może tak po prostu przestać przychodzić do pracy. Nie wiem, co zrobię, jeśli się uprze, że nie chce pracować. Pensję mu wypłacę, a jakieś zajęcie w klubie na pewno się znajdzie. A może jeszcze się z tym wszystkim prześpię i zdecyduję rano?

To nie pierwszy raz, kiedy Probierz próbuje odejść z Jagiellonii. Zimą ubiegłego roku negocjował z Górnikiem, w którym grał przez siedem lat. Kulesza zgodził się na odejście, ale po trzymiesięcznym okresie wypowiedzenia. W Zabrzu nie chcieli czekać i zatrudnili Adama Nawałkę, a Probierz przedłużył umowę z Jagiellonią do czerwca 2012 r. Teraz znowu chce zrezygnować. - Nie pamiętam, która to już próba - uśmiecha się Kulesza. A trener, choć do Białegostoku nie wrócił z zespołem, w środę prowadził trening. Początkowo w ogóle nie chciał rozmawiać z dziennikarzami. Zmienił zdanie, ale głównie po to, by zdementować informacje, że od nowego sezonu będzie trenerem Lecha albo Legii. Ostatnio wyjątkowo mocno był wiązany z "Kolejorzem".

- Z żadnym innym klubem nie prowadzę negocjacji, nie rozmawiam o pracy w przyszłym sezonie - przekonywał Probierz.

- Mnie powiedział to samo. Że w tle rezygnacji nie ma Lecha ani nikogo innego - dodał Kulesza.

Ale ze znalezieniem lepszego klubu niż Jagiellonia Probierz może mieć teraz problemy, bo np. w Poznaniu wspominają, że na przeszkodzie do zatrudnienia może stanąć jego silna osobowość. O trudnym charakterze Probierza przekonali się także w Białymstoku. Jesienią szkoleniowiec "temperował" najlepszych w drużynie - Kamila Grosickiego czy nawet Tomasza Frankowskiego. Wtedy nie miało to negatywnego wpływu na zespół, bo były wyniki. Teraz niezrozumiałe decyzje Probierza uderzyły w niego samego, bo zawodnicy nie stoją już za trenerem murem. Zwłaszcza po wtorkowej rezygnacji, która została uznana przez nich za dezercję. Probierz na treningu też wyglądał na mocno przybitego.

Dymisja odrzucona Probierz zostaje ?

Więcej o: