Gorawski, Strąk, Hajto... Górnik wciąż się sądzi z piłkarzami

Górnik Zabrze bliski porozumienia z Damianem Gorawskim i Pawłem Strąkiem! Za to sprawa klubu przeciwko Tomaszowi Hajcie wciąż w toku, bo w PZPN-ie nie wiedzą, gdzie mieszka były reprezentant Polski.

W czwartek w Warszawie odbyło się posiedzenie Piłkarskiego Sądu Polubownego w sprawie sporu między Górnikiem i Tomaszem Hajtą. To chyba jedna z najdłużej trwających, wciąż nie rozstrzygniętych, spraw w polskiej piłce. Swój początek miała ona wiosną 2009 roku. Przypomnijmy: Hajto rozstał się z Górnikiem, wypłacono mu wynikające z kontraktu pieniądze, a w zamian podpisał aneks, w którym zobowiązał się, że w najbliższej rundzie nie zagra przeciw zabrzańskiej drużynie. Tymczasem w barwach ŁKS-u wybiegł na boisko, jego zespół pokonał Górnika i mocno przyczynił się do degradacji zabrzan. Klub oddał sprawę do sądu, domagając się zwrotu stu tysięcy złotych.

Sprawa była już w Sądzie Okręgowym w Gliwicach (decyzja korzystna dla klubu, sądowy nakaz zapłaty), a potem w Sądzie Apelacyjnym w Katowicach. Ten ostatni przyznał rację piłkarzowi, który twierdził, że o sprawie powinny decydować struktury PZPN. W grudniu zeszłego roku Górnik przekazał pozew do Piłkarskiego Sądu Polubownego przy PZPN. W tym czasie Hajto przestał być piłkarzem ŁKS-u i zakończył piłkarską karierę.

Czwartkowa rozprawa Polubownego Sądu Piłkarskiego została odroczona bezterminowo. Prawnik Górnika bezcelowo odbył podróż do stolicy. - Rozprawa została odroczona, bo nie ma potwierdzenia, gdzie mieszka zawodnik. Dwukrotnie były wysyłane powiadomienia, ale nie zostały one odebrane. Zostaliśmy zobowiązani do urzędowego potwierdzenia adresu pana Hajty - tłumaczy Bartłomiej Laburda, prawnik Górnika.

To nie jedyna sprawa sądowa, w którą jest uwikłany Górnik. Trwa sądowy spór z kolejnymi piłkarzami: Damianem Gorawskim, Pawłem Strąkiem i Michałem Karwanem. Cała trójka została w zeszłym roku przeniesiona do zespołu rezerw na boiska B klasy. To miało wymusić na nich odejście z Górnika. Piłkarze jednak woleli pozostać w klubie i nie tracić dużych pieniędzy wynikających z kontraktów. Strąkowi umowa kończy się dopiero za dwa lata, Gorawskiemu - z końcem roku, Karwanowi - z końcem tego sezonu.

Niebawem powinno jednak dojść do ugody. Allianz Polska, główny sponsor klubu i jego udziałowiec, chce kompromisu. Taką wolę wyrażał w rozmowie z "Gazetą" Michael Mueller, wiceprezes Allianz. Według naszych informacji zarówno Gorawski jak i Strąk byli na rozmowach u nowego prezesa klubu Tomasza Młynarczyka. Wiele wskazuje, że w szybkim czasie może dojść do porozumienia. Młynarczyk potwierdza: - Jestem po rozmowie z piłkarzami. Oni są zdeterminowani, by tę sprawę zakończyć. Po długim weekendzie przedstawię im warunki dotyczące wzajemnych roszczeń, liczę na porozumienie - mówi prezes.

Łukasz Mazur, poprzedni prezes Górnika, ma swoje zdanie w sprawie kompromisu z Gorawskim czy Strąkiem. - Ja też chciałem się dogadać, ale na warunkach korzystnych dla obu stron. A teraz boję się, że odbędzie się medialne przedstawienie: patrzcie dało się dogadać, ale w rzeczywistości odbędzie się to na warunkach mało korzystnych dla Górnika. Dziwię się, że za mecze z Gazobudową [0:6 w Pucharze Polski] i Stalą Zabrze [2:3 w B klasie] zawodnicy nie zostali ukarani za brak zaangażowania. Takie wyniki to wstyd dla piłkarzy, ale i dla Górnika. Wstyd, że takich graczy ściągnął. Wstyd, że noszą na piersiach herb Górnika! - grzmi Mazur.

Do serii sądowych pojedynków niedawno doszedł jeszcze jeden. Mazur kilka dni po zwolnieniu ze stanowiska zapowiedział, że skieruje do sądu pozew przeciwko prezesowi Muellerowi. - Słowa Muellera na mój temat to kalumnie i oszczerstwa. Moi prawnicy składają pozew o naruszenie dóbr osobistych. Chcę, aby pan Mueller wpłacił pieniądze na jakiś cel społeczny związany z Górnikiem - zapowiedział Mazur.