Kto chciał kupić mecz od Sotirovicia?

Czy Vuk Sotirović dostał propozycje korupcyjną? Odpowiedzi na to pytanie szukać będzie prokurator PZPN.

Napastnik Śląska Wrocław udzielił wywiadu "Przeglądowi Sportowemu". Stwierdził, że "kiedy grał już w Śląsku, dostał propozycje odpuszczenia spotkania". Nie uległ jednak pokusie, miał zapowiedzieć, że zagra na sto procent i "zdobędzie bramkę". "I tak się stało" - dodaje w rozmowie.

Sotirović miał poinformować o incydencie "odpowiednie osoby" w klubie. Które konkretnie - nie ujawnia. Ale dziś w Śląsku nie potrafią sobie tego przypomnieć. - Sotirović na pewno zostanie poproszony przez zarząd o złożenie wyjaśnień. O ile rzeczywiście doszło do złożenia korupcyjnej propozycji, oczywiście będziemy chcieli się dowiedzieć, kto i kiedy ją złożył. Ciężko nam jednak będzie teraz wyjaśnić kulisy - opowiada Michał Mazur, rzecznik prasowy Śląska.

Sprawa ruszy z miejsca raczej dopiero w styczniu, bo zawodnik jest w tej chwili na zimowych wakacjach w ojczystej Serbii. Już jednak został wezwany do PZPN. - Zaraz jak usłyszałem o sprawie, skontaktowałem się z piłkarzem i zobowiązałem go do stawienia się w związku - mówi Wojciech Petkowicz, tzw. prokurator związkowy. Wszelkie sprawy korupcyjne muszą w PZPN przejść przez jego ręce. Petkowicz dodaje, że będzie również rozmawiał z działaczami Śląska. O ewentualnych wyrokach nie chce spekulować, ale nie ukrywa, że w grę może wchodzić kara także dla samego Sotirovicia, gdyby nie chciał wyjawić faktów związkowym instancjom dyscyplinarnym.

Nie wiadomo, o który sezon chodzi, nie wiadomo nawet, czy Śląsk wygrał ten mecz. Ze słów Sotirovicia można jedynie wnioskować, że nie przegrał. Serb gra we Wrocławiu od jesieni 2008 r. Do dziś wystąpił w trzynastu meczach Śląska (z dwunastoma rywalami), w których "zdobył bramkę" (ponadto dwukrotnie zdobył po dwie). Ani jednego z tych spotkań wrocławianie nie przegrali.

 

Mocniejszy Lech

Więcej o: