ŁKS + Widzew = jeden klub?

Dwa największe łódzkie kluby - ŁKS i Widzew - powoli acz konsekwentnie stają się jednym organizmem. Tak, wiem, teza jest być może odważna, być może prowokacyjna, być może karkołomna. Ale na pewno nie bezpodstawna - pisze na swoim blogu Jacek Sarzało.

Dzisiejsza konferencja prasowa przedstawicieli obu klubów, podczas której ogłoszono wprowadzenie wspólnej strategii marketingowej jest kolejną przesłanką potwierdzającą zaskakujące zbliżenie w ostatnim czasie zwaśnionych przez lata ciał.

Bo kiedy dobrze pogrzebać w rzeczywistości - okazuje się przecież, że:

- właściciel Widzewa Sylwester Cacek jest jednocześnie największym udziałowcem firmy Sphinx, która sponsoruje koszykarską drużynę ŁKS. A z niej wszak wydostali się niedawno na futbolowy świat nowi dobrodzieje ŁKS - Jakub Urbanowicz i Filip Kenig.

- tak jak za komuny każdy nowo wybrany sekretarz PZPR musiał w pierwszą zagraniczną podróż pojechać do Moskwy, by potwierdzić sojusz z bratnim narodem radzieckim - tak wkrótce po przejęciu piłki w ŁKS, wiosną tego roku, Urbanowicz i Kenig złożyli gospodarską wizytę po drugiej stronie miasta. I wcale nie ukrywali, że chcą podpatrzeć widzewskie metody budowania profesjonalnego klubu.

- z solidarnej inicjatywy władz ŁKS i Widzewa powstała nieformalna Grupa Łódzki Sport, której celem jest ratowanie podupadającego - jak całe zresztą miasto - łódzkiego sportu.

- poprzednim przed dziś ujawnionym porozumieniem marketingowym pomysłem zjednoczonych sił ełkaesowsko-widzewskich było wspólne wydobycie od miasta funduszy na dwa stadiony. Kto interesuje się tematem, doskonale widzi i wie, że o ile wcześniej Widzew i ŁKS kłóciły się o pieniądze, próbując je wyszarpać z budżetu każdy na własną rękę - o tyle teraz do tego samego celu dążą poprzez zgodę między sobą. Do podziału jest 150 mln zł, oba kluby twierdzą, że mniej więcej połowa tej sumy w zupełności je zadowoli.

- i na koniec doliczmy wspomniane już, obowiązujące od kilku godzin, spakietowanie reklamowych ofert.

Więcej o zbliżeniu Widzewa i ŁKS znajdziesz na blogu Jacka Sarzało?