Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Plan Czechów w Odrze? Licytacja akcji!

- Nie ma innego wyjścia - przekonuje Andrzej Surma, pełnomocnik czeskiego udziałowca firmy Rovina, właściciela 20 proc. akcji w wodzisławskim klubie

Gra toczy się o 58 proc., czyli większościowy pakiet akcji Odry, które stały się zabezpieczeniem tzw. długu Połczyńskiego. Przypomnijmy, że ten menedżer piłkarski przez lata sądził się z Odrą, bo pominięto go przy podziale pieniędzy z transferu Mariusza Nosala z Odry do Petro Płock w 1999 roku. Po wyroku sądu wodzisławski klub musiał zapłacić menedżerowi 1,1 mln zł.

W listopadzie zeszłego roku czeski udziałowiec Odry - Zdenek Zlamal odkupił tę wierzytelność od Kazimierza Połczyńskiego, licząc, że w ten sposób automatycznie przejmie kontrolę nad spółką. Nie udało się.

Kilka miesięcy później komornik sądowy Marek Wojtczak z Ciechanowa był bliski doprowadzenia do licytacji zajętego od grudnia 2008 roku pakietu akcji, ale ostatecznie procedura została wstrzymana w związku ze skargą stowarzyszenia MKS Odra na działalność komornika oraz - zdaniem przedstawicieli stowarzyszenia - znacznie zaniżoną wyceną akcji przez biegłego sądowego.

Startem w licytacji był żywo zainteresowany Zlamal. Okazuje się, że jego stanowisko nie zmieniło się, a różnica jest tylko taka, że teraz licytacja jest podobno bliższa realizacji. - Sprawa jest dość daleka posunięta. Czekają właściwie tylko na nową wycenę, która ma być wkrótce gotowa - zdradza Surma, były szef stowarzyszenia MKS Odra, który ściągnął do klubu czeskiego kontrahenta, a obecnie jest pełnomocnikiem należącej do Zlamala firmy Rovina.

Członek zarządu Odry, Dariusz Kozielski, jest zaskoczony tą informacją. - Oni się ośmieszają - uważa. - Jak znam życie, to wycena znów zostanie oprotestowana. Ale nawet zakładając, że ten plan im się powiedzie, to co dalej? Ta sama ekipa przyprowadzi do Odry swojego prezesa z Czech i będą zarządzać klubem? - pyta Kozielski.

Działacz przypuszcza, z czego może wynikać takie nastawienie Czechów. - Szlag ich trafia, że przepłacili Połczyńskiego. Rozmawiałem z nim i sam się z nich śmiał, bo nie sądził, że ktoś mu zaoferuje więcej niż 700 tys. zł - mówi Kozielski. Drugim z motywów działania może być umowa z reklamowa z firmą Albresa, na mocy której do 2012 roku zobowiązali się płacić Odrze milion zł rocznie, a która trafiła do prokuratury w związku z podejrzeniem o jej sfałszowanie. - Może walka toczy się o wypowiedzenie tej umowy? W lipcu [płatności miały być regulowane w półrocznych ratach - przyp. red.] z tego tytułu będą już winni Odrze 1,5 mln zł - zastanawia się Kozielski.

Kompromis jest niemożliwy. - A o czym Czesi mają dyskutować, jak nie mają wglądu w nic? - pyta Surma. Już wiadomo, że na środowym walnym zebraniu akcjonariuszy nie będzie ani Zlamala, ani reprezentującego go Surmy, który jest przymierzany do nowej rady nadzorczej. Przedstawicielem Czechów ma być Roman Wistuba, do niedawna jeszcze pełnomocnik... drugiej strony konfliktu. Nie ma wątpliwości, jak będzie głosował.

Prezesa zarządu Ireneusza Serwotki zbytnio to nie martwi. - Jeśli są powody, by zarząd nie otrzymał absolutorium, to trzeba będzie to przyjąć do wiadomości. Nie jest to dla mnie największe zmartwienie - mówi szef klubu.