Odra chce ratować ligę siłami weteranów

Ekstraklasę dla Wodzisławia ma uratować drużyna złożona w większości z trzydziestolatków. - To strategia ryzykowna, ale ma spore szanse powodzenia - uważa ekspert Grzegorz Mielcarski.

Odra w zimowym oknie transferowym poszła na całość, pozyskując zawodników wprawdzie nie najmłodszych, ale z bogatą pod względem sportowym przeszłością.

Autorem koncepcji nowej Odry jest Dariusz Kozielski, od niedawna członek zarządu klubu. - Zamysł był taki, by każdy, kto do nas przyjdzie, był przede wszystkim lepszy na swojej pozycji od tego, którego ma zastąpić, ale także od graczy spełniających tę samą rolę na boisku u naszych konkurentów. Ważne było też to, że większość spośród zakontraktowanej ósemki miała w ostatnim półroczu miejsce w wyjściowych składach swoich byłych drużyn - wyjaśnia Kozielski.

Niewielu chyba wątpi w to, że Mauro Cantoro, Arkadiusz Onyszko czy Brasilia nie okażą się realnymi wzmocnieniami Odry. - To piłkarze bez kompleksów. Gwarantuję, że będą grać "na maksa". Teraz tylko trzeba ich zgrać, ale to już sprawa niezależna od mnie - mówi działacz Odry.

Ze składu z rundy jesiennej, wiosną w pierwszej jedenastce możemy zobaczyć najwyżej czterech graczy. Można przypuszczać, że trener będzie wybierał spośród grupy: Marcin Dymkowski, Marcin Malinowski, Aleksander Kwiek, Robert Kłos, Piotr Piechniak oraz Daniel Bueno. Czy Marcinowi Broszowi starczy czasu, by prawidłowo poukładać nowe puzzle?

- Lepiej chyba zgrywać ludzi o sporych umiejętnościach. Niektórych piłkarzy to można trzy lata zgrywać, a i tak nie osiągnie się zamierzonego efektu. Ikechukwu Kalu ostatnio nie grał w Szwajcarii za wiele, ale był podczas sparingu z Piastem wyróżniającą się postacią i szybko znalazł wspólny język np. z Cantoro. To oczywiste, że zawodnik, który chociaż tylko otarł się o Milan czy Sampdorię, będzie prezentował większe możliwości niż nasi ligowcy - zauważa Kozielski.

Odra w nowym zestawieniu będzie jedną z najstarszych ekip w ekstraklasie, ze średnią wieku powyżej 30 lat. Kozielski nie obawia się o przygotowanie fizyczne weteranów. - A czy ktoś w naszej lidze jest w stanie zabiegać Radosława Sobolewskiego [piłkarz Wisły skończy w tym roku 34 lata - przyp. red.]? Jeśliby prześledzić kadry zespołów na MŚ w RPA, to też dominującą rolę odgrywają w nich zawodnicy po trzydziestce. Jasne, że chciałbym, żeby trafili do nas klasowi 22-latkowie i to najlepiej za darmo, tylko skąd ich wziąć? - rozkłada ręce Kozielski. Biznesmen z branży piekarniczej podkreśla. że szalejąca na rynku transferowym Odra wcale nie szastała pieniędzmi. Działacze wydali ledwie 15 tys. złotych za wypożyczenie Jakuba Grzegorzewskiego z Cracovii. Prowizje menedżerskie w żadnym przypadku nie przekroczyły 20 tys. złotych. Za czasów trenera Ryszarda Wieczorka do klubu ściągnięto stopera Adama Wrzaska (nie zagrał w ani jednym meczu, szuka nowego pracodawcy), którego menedżer zgarnął 90 tys. zł prowizji. Agentowi Bueno trzeba było zapłacić 183 tys. euro!

- Jestem pozytywnie zaskoczony tym, co Odra wyprawia na rynku transferów. Jest w tym zamysł. Nazwiska rzeczywiście robią wrażenie! Odra wcale nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa - ocenia ekspert Canal+ Grzegorz Mielcarski, który dostrzega w tym całym planie więcej plusów aniżeli minusów. - Strategia pozyskiwania doświadczonych graczy jest ryzykowna, ale ma spore szanse powodzenia. A gra idzie o duże pieniądze z Canal+ i od sponsorów. W Wodzisławiu fajnie to skalkulowali. Nie wiem, jak zespół będzie przygotowany kondycyjnie, ale nie wierzę, żeby Cantoro czy Brasilia nie podołali fizycznie. Tempo meczów w naszej ekstraklasie nie jest przecież oszałamiające - mówi Mielcarski.

A Kozielski zapewnia: - Który z nowych piłkarzy chciałby spaść z ligi i popsuć sobie CV, a tym bardziej jeszcze u schyłku kariery? Poza tym oni mają naprawdę niezłą motywację finansową.

Odra w zamian za utrzymanie w krajowej elicie zapłaci zawodnikom wysoką premię.