Ekstraklasa: Bez pieniędzy Czechów w Odrze nie będzie głośnych nazwisk

- Rada nadzorcza klubu musi się określić, czy mamy środki na dobre transfery, czy nie. Bez miliona złotych z tytułu umowy z Albresą możemy zapomnieć o Cantoro, Onyszce czy Basto - mówi Dariusz Kozielski, członek zarządu Odry odpowiedzialny za politykę transferową w wodzisławskim klubie

Rada nadzorcza spółki Odra S.A ma we wtorek wznowić przerwane w zeszłym tygodniu posiedzenie. Jej członkowie będą głosować m.in. nad przeprowadzonymi przez członka zarządu Dariusza Kozielskiego transferami.

Jak zapewnia Kozielski, warunki kontraktu z wodzisławskim klubem uzgodnili już tak uznani gracze, jak: Mauro Cantoro oraz Arkadiusz Onyszko. Miesięczne zarobki pierwszego mają wynosić około 30 tys. zł, drugiego - około 25 tys. Do tego dochodzi jeszcze klasowy Portugalczyk Bruno Basto, który jeśli pozytywnie przejdzie badania medyczne w Polsce, również zasili skład Odry. W kolejce czeka też serbski napastnik Vladimir Milenković, który zrobił najkorzystniejsze wrażenie na sztabie szkoleniowym Odry podczas kilkudniowych testów oraz sobotniej gry kontrolnej.

To nie wszystko. - Kosowian również nie tracimy z pola widzenia. W tej chwili mamy po dwóch, trzech kandydatów na każdą pozycję. Ja prowadzę negocjacje tak, żeby było to z korzyścią dla budżetu klubu. Jeśli rada zaakceptuje ustalone warunki kontraktowe, trener Marcin Brosz będzie mógł sobie wybrać tych, na których zależy mu najbardziej - twierdzi Kozielski.

Działacz Odry uzależnia skuteczne domknięcie uzgodnień z zawodnikami od pieniędzy z firmy Albresa S.A. Przypomnijmy, że Odra zawarła w maju umowę reklamową z tą praską firmą zajmującą się marketingiem sportowym. Na jej mocy klubowe konto miało być bogatsze o milion zł rocznie (do 2012 roku). Czesi nie dotrzymali jednak warunków umowy, wywiązując się na razie tylko z jednej raty.

Prezes Odry Ireneusz Serwotka nie mogąc wyegzekwować zaległych sum, zamierzał nawet sprzedać wierzytelność firmie windykacyjnej. - Czescy członkowie rady nadzorczej [Marek Zdrahal oraz Karel Possinger - przyp.red.] po raz kolejny zapewnili, że nie ma konieczności uciekania się do takich metod, a dług zostanie uregulowany. Zatem, czekamy... - mówi Kozielski.

- Rada nadzorcza klubu musi się określić, czy mamy środki na dobre transfery, czy nie. Bez miliona złotych z tytułu umowy z Albresą możemy zapomnieć o głośnych nazwiskach w Odrze. Ja wynegocjowałem z dobrymi piłkarzami naprawdę przyzwoite warunki. I mam nadzieję, że nie robiłem tego wszystkiego, by teraz się dowiedzieć, że starałem się na próżno. Nie chciałbym przed nikim świecić oczami i narażać się na pośmiewisko. Rada również musi wziąć na siebie część odpowiedzialności - kończy.

Kibice Zagłębia zwolnili dyrektora ?

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.