Kiedy we wrześniu 2025 roku reprezentant Szwajcarii trafiał do Łodzi, niektórzy wieszczyli narodziny nowej gwiazdy całej PKO BP Ekstraklasy. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna. Andi Zeqiri kompletnie nie odnalazł się w polskiej lidze. W barwach Widzewa rozegrał łącznie 28 spotkań (24 w lidze i 4 w pucharze), w których nie popisywał się skutecznością. Jego bilans na ligowych boiskach to zaledwie jedna bramka i jedna asysta. Nieco lepiej poszło mu w rozgrywkach STS Pucharu Polski, gdzie dwukrotnie wpisywał się na listę strzelców.
27-latek spróbuje odbudować formę w dobrze znanym sobie otoczeniu. Napastnik przenosi się do belgijskiego Standardu Liege - to właśnie w tej lidze występował bezpośrednio przed transferem do Polski.
Zeqiri trafia tam na zasadzie rocznego wypożyczenia, a w umowie zagwarantowano opcję transferu definitywnego.
Odejście Szwajcara to niejedyny komunikat, jaki Widzew przygotował na 1 września. Łódzkie gabinety opuścił dziś także Angel Baena. Hiszpański skrzydłowy zdecydował się na powrót do ojczyzny i na zasadzie transferu definitywnego zasilił szeregi trzecioligowego CE Sabadell.
Widzew sprowadził też nowe ogniwo. Ofensywę łodzian ma rozruszać Dani Silva - zawodnik został wypożyczony z duńskiego Midtjylland i ma dać drużynie impuls, którego ta dramatycznie potrzebuje. To piłkarz, który w przeszłości grał w młodzieżowej kadrze Portugalii.
Widzew Łódź drugi sezon z rzędu mocno rozczarowuje swoich sympatyków. Po sześciu rozegranych kolejkach podopieczni Aleksandara Vukovicia zajmują odległe, 13. miejsce w tabeli PKO BP Ekstraklasy. Łodzianie wygrali zaledwie jeden mecz, zremisowali trzy i przegrali dwa.
Ostatnio zanotowali bolesną porażkę z Lechem Poznań (2:3). Mistrz Polski zdobył decydującą bramkę w ostatnich sekundach po fatalnym błędzie Bartłomieja Drągowskiego.