Raków Częstochowa sensacyjnie poległ w pierwszej kolejce Ekstraklasy 1:2 z Wisłą Płock. W tym spotkaniu błąd przy bramce na 0:2 popełnił młody bramkarz Rakowa, Wiktor Żołneczko. "To, że 17-latek został zgłoszony do podstawowego składu w pierwszym spotkaniu sezonu Częstochowian było dużą niespodzianką. Niestety, fatalny błąd z 49. minuty przyczynił się do porażki drużyny trenera Kroczka, choć dziesięć minut później Żołneczko efektownie obronił strzał Gustava Marcusa Sangrego" - opisywaliśmy na łamach Sport.pl.
Po meczu trener Dawid Kroczek był pytany, dlaczego postawił na 17-latka, a nie na Kacpra Trelowskiego, który bronił spotkaniu z Vallettą, albo Tarika Karicia - Bośniaka, który został sprowadzony przed sezonem.
- Postawiłem na Wiktora Żołneczko, bo prezentował się świetnie w sparingach i na treningach. Trzeba dawać młodym szanse. Mamy tu wielu młodych chłopaków. Ciężko mi scharakteryzować jego występ, popełnił wielki błąd, ale potem nas uratował przed golem na 0:3 - stwierdził.
Teraz nowe informacje wychodzą na światło dzienne. Aleksander Prus z kanału "Ale Agenci" ujawnił, że Raków popełnił błąd z obsadą bramki przed sezonem. - Chyba że jeszcze kogoś ściągną, ale wątpię, że to się stanie. Karić raczej nie dowiezie. Z tego, co słyszymy, on wygląda fatalnie na treningach - stwierdził, cytowany przez transfery.info.
Według skauta - Jarosława Kłaka sztab Rakowa ma nie być zadowolony z tego bramkarza, więc postanowił ratować sytuację, wprowadzając młodego bramkarza. - Jeśli te głosy, które słyszymy z Rakowa, że Karić wygląda słabo, bardzo źle - nie na Ekstraklasę, to został popełniony błąd. Chcieli załatać ten błąd, ale nie da się go załatać - podsumował.
Zobacz też: "Staruch" wydał komunikat po decyzji Nawrockiego. "Kwik oburzonych polityków"
W drugim meczu Raków również przegrał - tym razem 1:2 ze Śląskiem Wrocław. Tym razem między słupkami stanął Kacper Trelowski. Po dwóch kolejkach Medaliki mają zero punktów na koncie i plasują się na przedostatnim miejscu w tabeli.