Dopiero drugi raz od dwudziestu lat Legia Warszawa nia zakwalifikowała się do europejskich pucharów. Straty z pierwszej części sezonu okazały się zbyt duże i choć drużyna prowadzona wiosną przez Marka Papszuna zaczęła odnosić lepsze wyniki, do zajęcia miejsca w czołowej piątce ligi zabrakło niewiele.
Brak środków za występy w Europie sprawia, że Legia musi w inny sposób zasypać dziurę budżetową. Z drużyną pożegnało się juz kilkunastu zawodników. Niektóre transfery - takie jak np. Jana Leszczyńskiego do Borussii Moenchengladbach - przyniosły do klubowej kasy miliony euro. Na tym jednak warszawski exodus się nie skończy.
5 lipca gruchnęły wieści o odejściu kolejnych dwóch młodych piłkarzy, którzy w ostatnim czasie występowali w legijnej akademii. Filip Reszka i Jan Nowicki, którzy mają na koncie występy w reprezentacji Polski do lat 15, zamienią Warszawę na Białystok i występować będą niebawem w Jagiellonii. Klub zmieni też zawodnik lepiej znany kibicom za sprawą występów w pierwszej drużynie Legii.
Zobacz też: To, co zrobili Polacy, przeważyło szalę. FIFA powiedziała "dość"
Chodzi o Claude'a Goncalvesa, który nie przypadł do gustu Markowi Papszunowi. Portugalczyk jeszcze w styczniu został wystawiony na listę transferową, wiosną nie rozegrał ani jednego spotkania, a jego kontrakt należy do najwyższych w zespole. Teraz w końcu znalazł się klub, który chętnie ściągnie 32-letniego pomocnika. Jak informuje TVP Sport, niemal pewne jest odejście Goncalvesa do słoweńskiego NK Maribor.
Podobny kierunek transferu może obrać inny piłkarz Legii. Maribor interesuje się Petarem Stojanoviciem. Dla obrońcy byłby to powrót do ojczyzny, ale sprawę komplikuje odniesiona niedawno kontuzja. 30-latek, podobnie jak Goncalves, nie należy do ulubieńców trenera Papszuna. W rundzie wiosennej zagrał tylko w jednym spotkaniu.
W miejsce kilkunastu zawodników, którzy opuścili stadion przy ul. Łazienkowskiej, Legia sprowadziła tylko czterech piłkarzy - Ivana Brkicia, Zorana Arsenicia, Roberta Deziela Jra oraz Łukasza Zjawińskiego. W najbliższym czasie kibice nie mają jednak co liczyć na kolejne transfery, co przyznał sam Marek Papszun. A powrót Ekstraklasy jest już coraz bliżej...