Oficjalnie: Kapitan Widzewa odchodzi z klubu po ponad czterech latach

Widzew Łódź w oficjalnym komunikacie poinformował o przyszłości jednej ze swoich ikon - Bartłomieja Pawłowskiego. Zawarto także słowa zawodnika, który w wyczerpujący sposób zwrócił się do całej społeczności.
Bartłomiej Pawłowski, Widzew Łódź
Fot. Marcin Stępień / Agencja Wyborcza.pl

Trwają mistrzostwa świata, ale sporo dzieje się też na niwie klubowej - choćby w Widzewie Łódź, który na mundialu ma swojego reprezentanta w postaci Steve'a Kapuadiego. Łodzianie wydali komunikat, w którym poinformowali o przyszłości Bartłomieja Pawłowskiego.

Zobacz wideo KIEDYŚ RZĄDZIŁY TU GANGI, TERAZ FIFA ROBI MUNDIAL. MIESZKAŃCY MAJĄ DOŚĆ

Jest stanowisko. Ikona Widzewa zabrała głos

Okazuje się, że umowa doświadczonego zawodnika nie zostanie przedłużona, a drugi pobyt Pawłowskiego w Widzewie dobiega końca. 

- Są miejsca, z których nigdy nie odchodzi się naprawdę. Dla mnie takim miejscem zawsze był i będzie Widzew. To stąd po raz pierwszy ruszyłem do dużego świata. I to tutaj wróciłem po latach, kiedy Klub potrzebował ludzi gotowych oddać mu swoje doświadczenie, charakter i serce. Chciałem pomóc Widzewowi wrócić tam, gdzie jego miejsce. Dziś mogę powiedzieć z dumą, że tę drogę przeszliśmy razem. Dziękuję za każdą minutę, każdy doping, każdą rozmowę i każde wsparcie. Za to, że przez te lata mogłem być częścią czegoś znacznie większego niż drużyna piłkarska - to słowa pożegnania Pawłowskiego, który opublikował w mediach społecznościowych, a które zacytował Widzew na swojej oficjalnej stronie internetowej.

Pawłowski w Widzewie grał dwa razy. Najpierw w 2013 roku, gdy po udanej rundzie odszedł do Malagi, a następnie od 2022 roku aż po teraz. Łącznie w klubie ze stolicy województwa łódzkiego zagrał 116 meczów. Zdobył w nich 31 goli i miał 14 asyst. W wielu meczach pełnił funkcję kapitana Widzewa.

Przypomnijmy, że Łodzianie - mimo mocarstwowych planów i nakładów finansowych - w poprzednim sezonie ledwo utrzymali się w Ekstraklasie. Ich ambicje w przyszłym sezonie sięgają znacznie wyżej, a kibice z pewnością mogą się spodziewać wzmocnień.

Więcej o: