Oficjalnie! Jest wielki hit transferowy Lecha Poznań

Jest potwierdzenie transferu, o którym głośno było od dawna! Lech Poznań dokonał właśnie poważnego wzmocnienia na pozycji bramkarza, sprowadzając do klubu Mateusza Lisa, za którym sezon życia w tureckim Goztepe. Dla byłego młodzieżowego reprezentanta Polski to powrót do stolicy Wielkopolski po latach.
Mateusz Lis
fot. Screen: https://www.youtube.com/watch?v=8zlsR4VlWtA

Obsada bramki w zespole mistrza Polski w kontekście nadchodzącego sezonu była zagadką. Odejść cały czas może Bartosz Mrozek, który w przypadku odpowiedniej dla niego i dla Lecha oferty, zapewne zdecyduje się na spróbowanie sił poza granicami ojczyzny. W związku z tym Poznaniacy nie szukali mu rywala, a potencjalnego następcę. Dlatego właśnie skierowali swą uwagę na Mateusza Lisa, który rozegrał sezon życia w tureckiej ekstraklasie. 

Zobacz wideo

Absolutna ściana w Turcji

Polak w barwach Goztepe rozegrał 34 mecze, wpuścił tylko 32 gole i aż 16 razy zachował czyste konto, a jego zespół finiszował na świetnym 6. miejscu w tabeli. Wymieniano go nawet w gronie kandydatów do debiutu w reprezentacji Polski. To się jak dotąd nie stało, ale prawdziwe okazały się inne pogłoski. Te łączące go z transferem do Lecha. We wtorkowy wieczór 16 czerwca Poznaniacy potwierdzili transfer 29-latka. 

Mistrzowie Polski oficjalnie ogłosili, że Mateusz Lis trafił do klubu na zasadzie transferu definitywnego i podpisał z "Kolejorzem" kontrakt do czerwca 2029 roku. Ten transfer oznacza, że dla 29-latka to podwójny powrót. Do kraju to raz, a do Poznania to dwa. Lis pierwszy raz trafił do Lecha w wieku szesnastu lat i bronił w drużynach młodzieżowych. W seniorskim zespole nie dostał prawdziwej szansy, wypożyczany m.in. do Miedzi Legnica i Rakowa Częstochowa, z którym w 2017 roku awansował do I ligi. Rok później Poznaniacy sprzedali go Wiśle Kraków, skąd trafił do Turcji. Ostatnio reprezentował Goeztepe. 

Dla Lecha Poznań z kolei to pierwszy transfer letniego okienka (był co prawda wykup Luisa Palmy z Celtiku Glasgow, ale nie mówimy tu o nowym zawodniku). 

Więcej o: