Ponad 200 meczów w Serie A, kolejne 42 w Serie B, do tego także mistrzostwo Włoch wywalczone z Napoli (gdzie zagrał 4 mecze co prawda, ale wciąż). Bartosz Bereszyński wyrobił sobie przez lata niezłą markę na Półwyspie Apenińskim. Wszystko jednak kiedyś się kończy i nie da się wykluczyć, że włoski etap w jego karierze właśnie dotarł do mety.
Reprezentant Polski był w minionym sezonie tylko rezerwowym w drugoligowym Palermo. Zagrał w dwudziestu spotkaniach, co przełożyło się na nieco ponad 900 minut. Na powrót do Serie A nie ma raczej żadnych szans, nawet przy zamiłowaniu Włochów do weteranów, a w Serie B pewnie też w grę wchodziłyby głównie średniaki. Możliwy jest za to powrót do Polski. Bereszyńskiego łączono już z Legią Warszawa, ale nie przerodziło się to jeszcze w konkrety. Obrońca wypowiedział się ws. przyszłości w programie Przeglądu Sportowego Onet "Misja Futbol". Stwierdził, że na pierwszym miejscu stawia rodzinę, a potem dopiero wszystko inne.
- Od 1 lipca będę wolnym zawodnikiem, więc zobaczymy, jak to się wszystko potoczy. Będziemy decydować wraz z moją rodziną, bo to już jest ten etap mojego życia, że nie mogę patrzeć tylko na siebie, tylko też muszę patrzeć na dobro i szczęście mojej rodziny, bo to jest dla mnie zawsze priorytet - powiedział Bereszyński. Wyobraża sobie jednak, że następny w jego karierze mógłby być powrót do ojczyzny. Nawet ma kontakt z właścicielami klubów w Ekstraklasie.
- Ja swoją przyszłość taką poza karierą widzę w Polsce, więc bierzemy na pewno to rozwiązanie pod uwagę. Można powiedzieć, że mam bezpośredni kontakt z jednym czy dwoma właścicielami klubów, więc ten kontakt jest bezpośredni. A w jaką stronę to pójdzie, zobaczymy w niedalekiej przyszłości. Pewnie będziemy rozmawiać - stwierdził 59-krotny reprezentant Polski.