- To moja mała porażka, że nie udało się Kacpra zbudować na tyle, by był wiodącą postacią Legii. Ubolewam nad tym, ale zawsze jest tak, że niektórzy piłkarze będą pełnili mniejszą rolę i nie będą rozwijali się na tyle, ile byśmy chcieli. Po ludzku mi go szkoda, ale inny zawodnicy po prostu wygrali rywalizację - mówił Marek Papszun o Kacprze Urbańskim pod koniec sezonu 2025/26.
21-latek trafił do Legii latem ubiegłego roku i nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Do końca 2025 roku Urbański niczym się nie wyróżniał. Licząc wszystkie rozgrywki, w 17 meczach strzelił tylko jednego gola i zanotował trzy asysty. Po zmianie na stanowisku trenera wcale nie było lepiej - ofensywny pomocnik nie dołożył żadnych liczb na swoje konto, notując zaledwie 10 spotkań na boiskach Ekstraklasy. Ostatnie cztery kolejki były zawodnik Bolonii spędził na ławce rezerwowych.
- Jeżeli Kacper zostanie z nami, będziemy chcieli zbudować go w kolejnym sezonie - zaznaczał Papszun. Na ten moment wiele wskazuje na to, że Urbański pożegna się z Legią, która według informacji serwisu Goal.pl wyceniła go na 1,8 mln euro. Przynajmniej od tej kwoty "Wojskowi" mają być skłonni zasiąść do negocjacji.
Jak się okazuje, chętnych na ściągnięcie jedenastokrotnego reprezentanta Polski nie brakuje. 21-latek przyciągnął bowiem zainteresowanie Korony Kielce, która według informacji Szymona Janczyka z Weszło jest gotowa wyłożyć na transfer pomocnika rekordowe pieniądze. Kwota transferu miałaby wynieść ponad milion euro.
"Złocisto-Krwiści" przeszukują rynek w celu zastąpienia w środku pola Tamara Svetlina, o którym w ostatnim czasie mówi się w kontekście transferu do Lecha Poznań. I choć Urbański grywa na co dzień na innej pozycji, niż Słoweniec, bo nie jest nominalną "szóstką", na pewno byłby ciekawym uzupełnieniem składu.
Na ten moment jednak zarówno Urbański, jak i Legia czekają na zainteresowanie innych klubów. Według informacji Weszło, Korona nie zamierza łatwo odpuścić, oferując Urbańskiemu rolę najlepiej opłacanego piłkarza w zespole. 21-latek miałby zostać liderem kieleckiej drużyny w nadchodzących rozgrywkach.
Zobacz też: Historyczny dzień na MŚ. Czegoś takiego nie było od 68 lat