Media: Legia wyceniła Miletę Rajovicia. To nie żart

Legia Warszawa w przerwie międzysezonowej pracuje nad skompletowaniem kadry na kolejne rozgrywki. Oprócz transferów przychodzących w stolicy należy spodziewać się także odejść. Kilku zawodników już pożegnało się z zespołem Marka Papszuna ze względu na wygasające kontrakty, ale to może nie być koniec rewolucji. "Wojskowi" zamierzają pozbyć się swojego największego niewypału transferowego z ubiegłego lata, czyli Milety Rajovicia. Piotr Koźmiński z portalu Goal.pl podał, na ile klub z Warszawy wycenił duńskiego napastnika. Kwota zwala z nóg.
DLOKA
Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Wyborcza.pl

Gdy w lipcu ubiegłego roku Legia Warszawa płaciła angielskiemu Watford około 3 mln euro za Miletę Rajovicia, można było złapać się za głowę. Był to jeden z największych transferów gotówkowych nie tylko w historii klubu ze stolicy, ale także w historii całej Ekstraklasy. A przecież statystyki Duńczyka nie powalały - w barwach "The Hornets" zdobył zaledwie 14 bramek w 48 meczach, a podczas wypożyczenia do Broendby ośmiokrotnie trafił do siatki w 28 spotkaniach. Mimo to przy Łazienkowskiej postanowiono dać mu szansę.

Zobacz wideo Sport.pl PLUS

Strzelba, która nie wystrzeliła. Mimo to Legia chce za niego spore pieniądze

Na przestrzeni trzech pierwszych miesięcy w Legii Rajović strzelił łącznie pięć goli - trzy w lidze i dwa w eliminacjach europejskich pucharów. Po meczu przeciwko Pogoni w Ekstraklasie zaciął się jednak na dość długo, bowiem na kolejne trafienie czekał aż do grudnia - po jednym razie pokonywał wówczas bramkarzy FC Noah i Lincoln Red Imps. W Ekstraklasie jednak nie strzelał do... 8 marca. Licznik bramek zatrzymał się na liczbie 10 w 43 spotkaniach.

I pewnie nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, iż Rajović marnował okazje na potęgę. Wielokrotnie nie trafiał z najbliższej odległości, a gdy nawet w sparingach popełniał kiksy pod bramką przeciwnika, stał się jednym z najbardziej wyszydzanych piłkarzy w lidze. Nic więc dziwnego, że Legia zamierza się go latem pozbyć.

Informację na temat wystawienia Duńczyka na sprzedaż przekazał Piotr Koźmiński z portalu Goal.pl. Według jego doniesień, "Wojskowi" oczekują za swojego napastnika... 2,8 mln euro, co może mocno zdziwić obserwatorów naszej Ekstraklasy. Dziennikarz zaznacza jednak, że to z pewnością cena do negocjacji.

Wszystko wskazuje więc na to, że Legia po prostu nie chce na Rajoviciu stracić. Jeśli nie uda się go sprzedać, w stolicy mogą mieć poważny kłopot. Jego kontrakt z klubem ze stolicy obowiązuje bowiem aż do 2029 roku. Trudno jednak oczekiwać, że Marek Papszun będzie go traktować jako pierwszego napastnika - tym bardziej, że szkoleniowiec chciałby, żeby klub przedłużył umowę z Jean-Pierrem Nsame, a legioniści ściągnęli już Łukasza Zjawińskiego z Polonii Warszawa.

W okresie przygotowawczym Legia Warszawa odbędzie zgrupowanie w austriackim Herzogenaurach, gdzie mieści się globalna siedziba Adidas. Następnie zespół wróci do Książenic, gdzie będzie szlifować formę przed nowym sezonem. W trakcie letnich przygotowań legioniści zmierzą się m.in. z rezerwami Bayernu Monachium, 1.FC Nuernberg czy z Arisem Limassol.

Zobacz też: Media: Widzew idzie po gwiazdy Górnika Zabrze! "Uzgodnione warunki"

Więcej o: