Arka Gdynia zdobyła 36 punktów i zajęła 17. miejsce w tabeli Ekstraklasy. Do bezpiecznego miejsca straciła pięć punktów. Sezon w roli trenera Gdynian kończył Dariusz Banasik, który prowadził zespół w ostatnich ośmiu spotkaniach. Arka wygrała tylko jedno z nich.
- Zespół, któremu brakowało pewności, który nie potrafił wygrać dwóch meczów z rzędu, który miał na wyjazdach jedną wygraną, jeden remis i 11 porażek oraz -30 w bramkach. Po 26 kolejkach Arka miała najmniej strzelonych goli w lidze, więcej straciła tylko Lechia i Bruk-Bet. Zastałem zespół, który czuł się dobrze tylko w obronie niskiej, a i tak tracił mnóstwo bramek, natomiast zupełnie nie wierzył w możliwości ofensywne. Zastałem zespół, który po stracie bramki szybko tracił kolejną, zamiast odrabiać straty - powiedział w rozmowie z Robertem Błońskim z TVP Sport.
- Zmieniłem ustawienie - z piątki na czwórkę obrońców, chciałem postawić na ofensywę. W dwóch pierwszych meczach to zadziałało - wygraliśmy 3:1 z Zagłębiem, które wtedy było wiceliderem, i zremisowaliśmy 2:2 na Cracovii. Potem znowu się posypało. Napotykałem opór, żebyśmy grali ofensywniej - nie wszyscy ufali, że się uda. Po porażkach 0:3 z Jagiellonią oraz 1:4 w Gliwicach wróciliśmy do ustawień fabrycznych, czyli piątki obrońców - dodał.
Szkoleniowiec zwrócił też uwagę na fakt, że niepewna była sytuacja kontraktowa wielu zawodników. - Z 15 graczami, którym kończyły się umowy, nikt nie rozmawiał o przyszłości. Po odejściu Veljko Nikitovicia przyszedł nowy dyrektor sportowy - Tomasz Wichniarek – i potrzebował czasu, którego nie mieliśmy. A skoro nikt nie rozmawiał z zawodnikami, tylko czekał do końca sezonu, to sytuacja była niezręczna i niejasna. Na ostatni mecz do Częstochowy, już po spadku, pojechaliśmy w dwunastu plus trzech nowo zgłoszonych zawodników z drugiej drużyny. Inni byli myślami poza Arką - przyznał.
Arka Gdynia przyszły sezon spędzi na zapleczu Ekstraklasy. Gdynianie od 2020 roku rozegrali tylko jeden sezon w elicie. Wcześniej w najwyższej klasie rozgrywkowej grali w latach 2016-2020.