Mocne słowa Pazdana po awansie Wieczystej

- Najważniejsze jest dla mnie, że w barażach pokazaliśmy jaja - stwierdził bez ogródek Michał Pazdan, który wraz z Wieczystą Kraków awansował do Ekstraklasy. Były reprezentant Polski nie krył, że jest zadowolony z reakcji drużyny na plotki na temat możliwego odejścia z klubu Wojciecha Kwietnia.
Michał Pazdan świętował awans Wieczystej Kraków
Fot. PAP/Łukasz Gągulski

Gdy w czerwcu 2020 roku Wojciech Kwiecień zainwestował w Wieczystą Kraków, chyba nikt nie przypuszczał, że klub w zaledwie sześć lat przejdzie drogę od klasy okręgowej do Ekstraklasy. Awans stał się faktem po finale baraży, w którym Krakowianie okazali się lepsi od Chrobrego Głogów (2:1).

Zobacz wideo Kara za obrazę sędziego? Rostkowski: Jedna literka w słowie może wiele zmienić

Podobnie jak w półfinałowym starciu przeciwko Polonii Warszawa, pierwszoplanową rolę odegrał Stefan Feiertag, który był autorem zwycięskiego gola. Wcześniej do siatki trafił Lisandro Semedo. Warto wspomnieć, że Wieczysta przegrywała 0:1 po bramce zdobytej przez Myrosława Mazura.

Pazdan wprost po awansie Wieczystej. "Drużyna narodziła się w bólach"

Wśród piłkarzy zespołu prowadzonego przez Kazimierza Moskala nie brakuje znanych nazwisk. Na pierwszy plan w ekipie "Żółto-Czarnych" wybija się zdecydowanie nazwisko kapitana, którym jest Michał Pazdan. Były reprezentant Polski do Wieczystej trafił w 2023 roku, a po wywalczeniu trzeciego z rzędu awansu nie krył zadowolenia.

- Najważniejsze jest dla mnie, że w barażach pokazaliśmy jaja. Przy 2:2 w meczu z Polonią Warszawa, graniu w "dziesiątkę", wygraliśmy 3:2. Tu przegrywaliśmy 0:1, a wygraliśmy 2:1, Fajna sprawa. Cieszę się, bo dla mnie to fajny wyczyn - zrobić rok w rok trzy awanse jako kapitan - mówił w rozmowie z Kanałem Sportowym.

Pazdan nie zamierzał także uciekać od plotek, które w ostatnich tygodniach łączyły Wojciecha Kwietnia z odejściem z Wieczystej. Gdyby tak się stało, klub nie zagrałby w Ekstraklasie w kolejnym sezonie. Wszystko jednak wskazuje na to, że w następnych rozgrywkach na najwyższym szczeblu ujrzymy trzy ekipy z Krakowa, co będzie pierwszą taką sytuacją od 73 lat.

- Widać było, że od meczu z Polonią Bytom, gdzie przegrywaliśmy do przerwy 0:2, a wygraliśmy 4:2, drużyna narodziła się w bólach. Ciężki to był sezon, tyle rzeczy się zmieniało... W pewnym momencie nie wiedzieliśmy, czy będziemy grać, czy nie będziemy grać i jak to będzie wyglądać - przyznał środkowy obrońca.

Uczestnik Euro 2016 już wcześniej w rozmowie z TVP Sport wspomniał o tym, że przede wszystkim zagraniczni piłkarze nie wiedzieli i nie rozumieli, co się dzieje w klubie. Teraz jednak wszyscy świętują historyczny sukces.

Zobacz też: On zastąpi Lewandowskiego? Media podają zupełnie nowe nazwisko

Więcej o: