Czterech trenerów, ponad 20 milionów euro wydanych na transfery i fatalna dyspozycja na boiskach Ekstraklasy - to właśnie obraz nędzy i rozpaczy, który wytworzył się w sezonie 2025/26 w Widzewie Łódź. Aleksandar Vuković, który objął klub po Igorze Joviceviciu, wciąż nie wywalczył z klubem utrzymania, a losy bytu klubu z Łodzi w najwyższej klasie rozgrywkowej będą ważyć się w ostatniej serii gier.
Już w sobotę Widzew zagra na własnym boisku z Piastem Gliwice, czyli byłym klubem Vukovicia. Zresztą na ławce trenerskiej gliwickiego klubu zasiada były szkoleniowiec ekipy z Łodzi, Daniel Myśliwiec. Obaj trenerzy biją się o utrzymanie, a zwycięzca tego starcia zostanie w Ekstraklasie na kolejny rok.
Jedno jednak trzeba powiedzieć wprost - ani wyniki, ani styl gry nie bronią Vukovicia. Serb w dziesięciu meczach wprawdzie osiągnął cztery zwycięstwa, ale średnia punktowa wynosząca 1,5 pkt/mecz nie jest tym, na co liczyli Robert Dobrzycki i kibice. Zwłaszcza, że mecze z udziałem Widzewa są po prostu brzydkie, nijakie... Po prostu - nudne. Ciekawie było w zasadzie tylko w 32. kolejce, gdy Łodzianie pokonali Lechię Gdańsk 3:1, a także na inaugurację pracy "Vuko" w Łodzi, gdy Widzew wygrał z Lechem 2:1.
W związku z tym niczym dziwnym nie byłoby, gdyby Robert Dobrzycki rozglądał się za nowym szkoleniowcem. Wprawdzie kontrakt Vukovicia z Widzewem wygasa w czerwcu 2027 roku, ale w przestrzeni medialnej krążą plotki, jakoby Serb miał rozstać się z zespołem już po zakończeniu sezonu 25/26. Doniesienia te postanowił zdementować rzecznik prasowy Widzewa, Jakub Dyktyński, który opublikował następujący wpis na portalu X:
- Biorąc pod uwagę kolejne plotki transferowe, chciałem przypomnieć, że Widzew Łódź nie prowadzi żadnych rozmów w celu zatrudnienia nowych trenerów lub zawodników. Najważniejszy jest najbliższy mecz w Sercu Łodzi - podkreślił.
Ostatnią kolejkę Ekstraklasy zaplanowano na sobotę 23 maja. Wszystkie mecze rozpoczną się o godz. 17:30. W walce o utrzymanie oprócz Widzewa i Piasta pozostają Lechia i Cracovia. Pewne spadku są już Arka Gdynia i Bruk-Bet Termalica Nieciecza.
Zobacz też: Brazylia oszalała po decyzji Ancelottiego. Wystarczyły trzy słowa