Gol Antonio Colaka z trzeciej minuty doliczonego czasu gry meczu Lechia Gdańsk - Legia Warszawa może okazać się bezcenny dla Legionistów. Podopieczni Marka Papszuna dość niespodziewanie przed ostatnią kolejką PKO Ekstraklasy mają szansę na awans na piąte miejsce w tabeli. To dawałoby drużynie prawo gry w eliminacjach do Ligi Konferencji. A jeszcze nie tak dawno temu Legia plasowała się w strefie spadkowej. Gdy już z niej wyszła, to przez pewien czas jej przewaga nad nią była bardzo mała.
Legia pokonała Lechię Gdańsk 2:1 i teraz - w ostatniej kolejce - czeka na nią Motor Lublin. Papszun nie ma wątpliwości, że mamy do czynienia z niesamowitą historią. Wielu kibiców spisało już Legię na straty w kontekście walki o europejskie puchary.
- Przede wszystkim chciałbym pogratulować drużynie, piłkarzom i całej szatni nie tylko tego zwycięstwa, ale całej pracy wykonanej w tej rundzie - podkreślił Papszun po meczu z Lechią, cytowany przez portal Legia.Net.
- W pierwszej kolejce byliśmy na ostatnim miejscu, a dzisiaj daliśmy sobie szansę, żeby w ostatniej kolejce walczyć nawet o piąte miejsce i europejskie puchary. To jest niesamowita historia i bardzo to doceniam. Mimo że jestem doświadczonym szkoleniowcem, to dla mnie naprawdę duża sprawa - dodał.
Co musi się wydarzyć, by Legia zakończyła sezon na piątym miejscu w tabeli? Przede wszystkim zespół Papszuna potrzebuje zwycięstwa nad Motorem Lublin i pozytywnych rozstrzygnięć w dwóch innych spotkaniach. Zagłębie Lubin nie może wygrać z Jagiellonią Białystok, a GKS Katowice nie może zdobyć punktów w starciu z Pogonią Szczecin.
Jeśli Legia, GKS i Zagłębie będą miały tyle samo punktów, to wówczas najwyżej zostanie sklasyfikowana ekipa z Warszawy. Ma to związek z faktem, że zostanie stworzona mała tabela uwzględniająca wszystkie bezpośrednie mecze tych drużyn w sezonie. Legia będzie w niej miała siedem punktów, GKS pięć, a Zagłębie cztery.
Papszun zdaje sobie sprawę z tego, że jego zespół ma szansę na coś wielkiego, patrząc na to, co było w Legii kilka miesięcy temu.
Czytaj także: Grał z młodym Cristiano Ronaldo. Tak porównuje go i Pietuszewskiego
- Cieszę się też, że gramy do końca i że daliśmy sobie szansę w ostatniej kolejce powalczyć o coś, co jeszcze niedawno wydawało się nierealne. To jest bardzo budujące. Dzisiaj zdobyliśmy trzy punkty, ale teraz musimy już myśleć o ostatnim meczu, bo przede wszystkim sami musimy wygrać. Oczywiście potrzebujemy też korzystnych wyników w innych spotkaniach - skwitował.