Od 2024 roku jest zawodnikiem Widzewa. Klub nie przedłuży z nim umowy

Widzew Łódź rozpaczliwie walczy o utrzymanie w PKO Ekstraklasie, a tymczasem pojawiły się w słowackich mediach ważne informacje odnośnie do jednego z piłkarzy klubu. Mowa o Samuelu Kozlovskym, który jest łączony ze Slovanem Bratysława.
Samuel Kozlovsky
Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Wyborcza.pl

Nie tak wyobrażali sobie ten sezon działacze i kibice Widzewa Łódź. Od kiedy Robert Dobrzycki jest właścicielem klubu, to na transfery przeznaczone ogromne pieniądze, jak na polskie warunki. Wydawać by się mogło, że Łodzianie szybko staną się potentatem również pod kątem sportowym, a tymczasem rozpaczliwie walczą o utrzymanie w PKO Ekstraklasie. Po ostatniej porażce z Koroną Kielce (0:1) trudno powiedzieć, by na finiszu rozgrywek wszystko mieli w swoich rękach. 

Zobacz wideo Kosecki o Lewandowskim: To jest prawdziwy Robert, zdjął maskę

Kozlovsky odejdzie z Widzewa? Slovan jest nim zainteresowany 

W ostatniej kolejce Widzew podejmie zespół Piasta Gliwice, który także nie może być pewny utrzymania. Gospodarze bezapelacyjnie potrzebują zwycięstwa. Już przed tym spotkaniem pojawiły się informacje transferowe dotyczące drużyny prowadzonej przez Aleksandara Vukovicia. 

Wygląda na to, że Łodzianie nie przedłużą kontraktu z Samuelem Kozlovskym. Słowak od lata 2024 roku jest zawodnikiem Widzewa, a jego umowa wygasa w czerwcu. 26-latek nie będzie miał problemów ze znalezieniem nowego pracodawcy.

Na platformie X jeden ze słowackich profili ("Futbalove Zakulisie") poinformował, że pozyskaniem gracza Widzewa jest zainteresowany Slovan Bratysława. To klub, który Kozlovsky bardzo dobrze zna, bo to właśnie w nim się wychował. Slovan jest aktualnym mistrzem Słowacji.

Zmiany w Widzewie muszą się pojawić 

W tym sezonie Kozlovsky rozegrał 20 meczów w PKO Ekstraklasie w barwach Widzewa. Jego ewentualnie odejście może być częścią wielu zmian personalnych w kadrze drużyny przed kolejną kampanią. Pozostaje tylko pytanie, w której lidze RTS będzie występował.

Więcej o: