Powoli kończy się najprawdopodobniej najbardziej szalony sezon w historii Ekstraklasy. Tabela jest mocno spłaszczona, ale mistrza Polski poznaliśmy na kolejkę przed końcem rozgrywek. W sobotę Lech Poznań pokonał na wyjeździe Radomiaka Radom 3:1 i zapewnił sobie drugi z rzędu tytuł.
Co ciekawe, spotkanie rozpoczęło się źle dla "Kolejorza", ponieważ w 7. minucie gospodarzom prowadzenie zapewnił Jan Grzesik. Później jednak do siatki trafiali już tylko podopieczni Nielsa Frederiksena. Bramki zdobywali kolejno: Mikael Ishak (15. minuta), Luis Palma (21') i Patrik Walemark (57'). W międzyczasie wielką klasę potwierdził Wojciech Mońka, notując podwójną interwencję w jednej z groźnych akcji Radomiaka.
W całym meczu Mońka potwierdził, że nie bez powodu jest podstawowym piłkarzem Lecha. Ponownie 19-latek spisywał się kapitalnie. Przypomnijmy, że wskoczył do składu, kiedy ekipa z Poznania miała ogromne problemy zdrowotne, ale później dał wiele argumentów ku temu, by dalej na niego stawiać.
Na kanale Meczyki.pl dyrektor sportowy klubu Tomasz Rząsa podkreślił, że Lech chce zatrzymać utalentowanego piłkarza.
- Chcemy, żeby Wojciech Mońka został na przyszły sezon, żeby pomógł nam w eliminacjach. Jeśli natomiast przyjdzie oferta nie do odrzucenia, to klub się nad nią pochyli - podkreślił.
Sam zainteresowany w rozmowie z Weszło nie zabierał głosu na temat przyszłości, ale był bardzo szczęśliwy z faktu, że odczarował Radom. W poprzednim sezonie bowiem właśnie na tym stadionie popełnił błąd, który sprawił, iż Lech stracił gola.
- Myślałem sobie o tym, że rok temu mój błąd trochę nas kosztował na tym boisku, a w tym roku świętujemy tu mistrzostwo. Cieszę się, że tak się to obróciło i odczarowałem to miejsce - powiedział.
Przed Lechem jeszcze domowe spotkanie z Wisłą Płock (23 maja). W tym sezonie "Kolejorz" wywalczył mistrzostwo Polski dziesiąty raz w swojej historii.